Nie było niespodzianki w Amsterdamie w meczu drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Faworyzowany Ajax pewnie pokonał przed własną publicznością Besiktas Stambuł (2:0).
Ajax wykorzystał atut własnego boiska (fot. Cezary Musiał)
Na inaugurację zmagań w Lidze Mistrzów Ajax zmiażdżył w delegacji Sporting Lizbona. Drużyna z Amsterdamu pokazała, że trzeba będzie się z nią liczyć i nic dziwnego, że w kontekście spotkania z niżej notowanym Besiktasem, to właśnie w piłkarzach Erika ten Haga upatrywano faworytów do zgarnięcia trzech punktów.
Tak jak można się było spodziewać, gospodarze od początku przeszli do zdecydowanych ataków i i bardzo szybko udało się im zyskać sporą przewagę. Turcy nie mieli za wiele do powiedzenie i po nieco ponad kwadransie zostali skarceni.
Wynik spotkania otworzył w 17. minucie otworzył Steven Berghuis, który sfinalizował mocnym uderzeniem podanie Dusana Tadicia, który chwilę wcześniej przedryblował kilka rywali.
Ajax poszedł za ciosem i jeszcze przed przerwą podwyższył na 2:0. Tym razem w roli głównej wystąpił Sebastian Haller, który po dośrodkowaniu w pole karne z bliska dopełnił formalności. Było to już piąte trafienie tego napastnika w obecnej edycji Champions League. To pierwszy taki piłkarz w historii rozgrywek, który może się po dwóch spotkaniach pochwalić tak okazałym dorobkiem.
Sébastien Haller is the first player in Champions League history to score 5+ goals in his first two appearances in the competition:
Po zmianie stron Ajax nie forsował już tak bardzo tempa, spokojnie kontrolując przebieg spotkania. Poważnie osłabiony Besiktas nie miał z kolei argumentów, by złapać kontakt i wynik nie uległ już ostatecznie zmianie.
Mistrzowie Holandii mają po dwóch meczach komplet sześciu punktów na swoim koncie i świetną pozycję wyjściową, jeśli chodzi o walkę o awans do 1/8 finału.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.