AS
Monaco ma już tylko matematyczne szanse na wyjście z grupy w Lidze
Mistrzów. W środowym meczu czwartej kolejki tych rozgrywek
francuska drużyna zremisowała 1:1 z Besiktasem na wyjeździe. Całe
spotkanie w zespole gości rozegrał Kamil Glik.
Foto: REUTERS/Murad Sezer
Środowe
zawody rozgrywane w Stambule od samego początku stały na wysokim
poziomie. Kibice, którzy wybrali się na trybuny stadionu Vodafone
Arena, oglądali dobry, interesujący mecz. Przez długi czas jedynym
aspektem gry w piłkę, którego brakowało, były gole.
Pierwsza
bramka padła tuż przed przerwą. W doliczonym czasie gry pierwszej
połowy wynik spotkania otworzył Rony Lopes. Portugalski pomocnik
Monaco popisał się bardzo precyzyjnym, technicznym uderzeniem z
około 20 metrów. Asystę przy tym trafieniu zaliczył doświadczony
Joao Moutinho.
Gospodarze
odrobili straty niedługo po zmianie stron. W 54. minucie gry
Brazylijczyk Jorge (lewy obrońca Monaco rozgrywał kiepskie
spotkanie) ewidentnie sfaulował w swoim polu karnym Ricardo
Quaresmę. Włoski sędzia Paolo Tagliavento bez wahania podyktował
jedenastkę, a rzut karny na gola zamienił Cenk Tosun. Dla
napastnika Besiktasu to już czwarty gol strzelony w tym sezonie w
Champions League.
Więcej
bramek w Stambule już nie padło. Remis 1:1 to rezultat zdecydowanie
bardziej korzystny dla gospodarzy, którzy przybliżyli się do
wyjścia z grupy. Z kolei dla AS Monaco brak zwycięstwa w starciu z
Besiktasem oznacza zredukowanie do niemal minimum szans na awans do
1/8 finału. Po czterech meczach mistrzowie Francji mają w dorobku
zaledwie dwa punkty.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.