Nie
było niespodzianki w ten środowy wieczór na Camp Nou. W spotkaniu
trzeciej kolejki fazy grupowej Champions League FC Barcelona przed
własną publicznością wygrała 3:1 z Olympiakosem Pireus. Swoją
setną bramkę w europejskich pucharach zdobył w tym meczu Lionel
Messi.
Foto: Reuters
Barcelona
przystępowała do rywalizacji z Olympiakosem w roli zdecydowanego
faworyta. Kibice, którzy w środowy wieczór wybrali się na trybuny
Camp Nou, aby oglądać gole w wykonaniu gospodarzy, nie musieli
długo na nie czekać.
Duma
Katalonii potrzebowała 18 minut na strzelenie pierwszego gola. Wynik
spotkania otworzył… pomocnik Olympiakosu, Dimitrios Nikolaou.
19-latek interweniował na tyle niefortunnie po zagraniu Gerarda
Deulofeu, że zaskoczył własnego bramkarza. Był to już piąty w
tym sezonie gol samobójczy, na którym skorzystała Barca.
Jeszcze
przed przerwą zespół prowadzony przez trenera Ernesto Valverde
stracił jednego z graczy. W 42. minucie Gerard Pique zupełnie
bezmyślnie skierował piłkę do bramki ręką. Szkocki arbiter gola
oczywiście nie uznał, a na dodatek pokazał stoperowi żółtą
kartkę. Dla Pique było to drugie tego wieczoru takie upomnienie, a
więc obrońca Barcelony szybciej niż jego koledzy musiał zakończyć
występ w tym spotkaniu.
Pomimo
konieczności gry w dziesiątkę, podczas drugiej połowy Blaugrana
potrafiła powiększyć przewagę. W 61. minucie rywalizacji Lionel
Messi świetnie przymierzył z rzutu wolnego i gospodarze prowadzili
już 2:0. Dla Argentyńczyka był to dokładnie setny gol w karierze
strzelony w europejskich pucharach!
Zaledwie
180 sekund później Messi do bramki dołożył asystę. Gwiazdor
Barcelony efektownie minął jednego z obrońców w polu karnym, a
następnie wystawił piłkę do Lucasa Digne. Francuski obrońca
oddał precyzyjny strzał z kilkunastu metrów, po którym piłka
zatrzepotała w siatce.
Spotkanie
w stolicy Katalonii zakończyło się rezultatem 3:1 dla Blaugrany. W
ostatniej minucie regulaminowego czasu gry honorowego gola dla gości
z Grecji strzelił Dimitrios Nikolaou. Pomocnik, który w trakcie
pierwszej połowy zaliczył trafienie samobójcze, tym razem
skierował piłkę już do właściwej bramki. Zawodnik Olympiakosu
popisał się efektownym uderzeniem głową po zagraniu Konstantinosa
Fortounisa z rzutu rożnego.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.