Szybko, łatwo i przyjemnie – tak miało wyglądać starcie w wykonaniu Paris Saint-Germain przeciwko Club Brugge. Belgowie nie przyjechali jednak do Paryża by zebrać przysłowiowy „oklep” i gdyby nie bardzo dobra dyspozycja w bramce Keylora Navasa, mistrzowie Francji z pewnością nie cieszyliby się ze zwycięstwa i awansu do fazy pucharowej.
Jedyną bramkę na Parc des Princes zdobył dzisiejszego wieczora Mauro Icardi. FOTO: GONZALO FUENTES
W 22. minucie Colin Dagba płasko dośrodkował z prawej strony w pole karne, piłka po małym zamieszaniu ostatecznie trafiła pod nogi Mauro Icardiego, który z bliskiej odległości bez problemów umieścił piłkę w siatce. Dla argentyńskiego napastnika była to czwarta bramka w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, a zarazem ósma we wszystkich rozgrywkach bieżącego sezonu.
Odtąd paryżanie spuścili nogę z gazu. Belgowie mimo straty bramki względnie śmiało poczynali sobie w działaniach ofensywnych za sprawą akcji oskrzydlających. Dość powiedzieć, że piłkarze prowadzeni przez Philippe’a Clementa zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie oddali więcej strzałów niż mistrzowie Francji. Cóż jednak z tego, skoro ich jakość pozostawiała wiele do życzenia.
Najbliżej pokonania Keylora Navasa był Mbaye Diagne. W 74. minucie Thiago Silva dopuścił się faulu w obrębie pola karnego właśnie na Diagne. Sytuacja z perspektywy boiska nie była jednoznaczna wobec czego do akcji wkroczył system VAR. Po dokonaniu wideo-weryfikacji sędzia Bobby Madden wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł sam poszkodowany, lecz jego intencje wyczuł Navas. Kostarykanin pewnie wychwycił piłkę, tym samym walnie przyczyniając się do zgarnięcia przez PSG trzech punktów.
Wygrana oznacza, że zawodnicy Thomasa Tuhela już oficjalnie wystąpią na wiosnę w fazie pucharowej najbardziej prestiżowych rozgrywek piłkarskich świata. Z kolei
wicemistrzowie Belgii wciąż mają spore szanse na zajęcie trzeciej lokaty i grę w Lidze Europy.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.