Nie było niespodzianki w drugim środowym meczu grupy B w Lidze Mistrzów. Tottenham Hotspur odniósł pewną wygraną nad Crveną Zvezdą Belgrad (4:0) przybliżając się do gry w 1/8 finału.
Tottenham po raz kolejny nie pozostawił Crevenie żadnych złudzeń (fot. Reuters)
Londyńczycy po wysokim zwycięstwie z Creveną na własnym boisku, ewidentnie zamierzali pójść za ciosem i wywalczyć komplet punktów także w Belgradzie. Mauricio Pochettino i jego podopieczni zdawali sobie sprawę z tego, że ewentualne zwycięstwo bardzo mocno przybliży ich do tego, by także wiosną przyszłego roku zagrać w Champions League.
Do składu popularnych Kogutów wrócił odpoczywający w ostatnim meczu ligowym Harry Kane, a jego drużyna od początku była zdecydowanie lepsza od nieporadnej Crveny. Gospodarze długo się bronili, ale po nieco ponad pół godzinie ich mur defensywny został w końcu skruszony.
W 34. minucie pod bramką Crveny doszło do jednej z najbardziej kuriozalnych akcji tego sezonu w Lidze Mistrzów. W odstępie zaledwie kilku sekund goście trafili w słupek i poprzeczkę, a inna ich próba została zablokowana przez stojącego na linii obrońcę. Szalę na korzyść Tottenhamu przechylił jednak ostatecznie Giovani Lo Celso.
Kiedy niedługo po zmianie stron londyńczycy podwyższyli na 2:0, można było już zaryzykować tezę, że nic złego w tym meczu im się już raczej nie stanie. Jak się okazało, dokładnie tak było, ponieważ cztery minuty po trafieniu Heung-Min Sona… ten sam piłkarz dorzucił jeszcze jedno trafienie i goście mieli już trzy gole zapasu.
4 – Tottenham forward Son Heung-Min has scored five goals in just four Champions League appearances this season, netting in three straight games in the competition for the first time in his career. Joyful. pic.twitter.com/IvOWnqlAOB
W końcówce Tottenham dołożył jeszcze jedno trafienie. Przypomniał o sobie Christian Eriksen, który ostatecznie ustalił wynik spotkania na 4:0 i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.