FC
Porto wykonało ważny krok w kierunku wyjścia z grupy w Lidze
Mistrzów. W środowym meczu czwartej kolejki tych rozgrywek
portugalska drużyna na swoim stadionie wygrała 3:1 z niemieckim RB
Lipsk.
Foto: REUTERS/Miguel Vidal
Środowe
spotkanie rozgrywane na Estadio do Dragao rozpoczęło się
fantastycznie dla gospodarzy. Już w 13. minucie rywalizacji Porto
wyszło na prowadzenie: w zamieszaniu w polu karnym najlepiej
odnalazł się Hector Herrera i płaskim strzałem pokonał
węgierskiego bramkarza, Petera Gulacsiego.
Gospodarze
utrzymali korzystny rezultat do końca pierwszej połowy. Natomiast
tuż po przerwie RB Lipsk zdołało doprowadzić do remisu.
Podczas
przerwy trener niemieckiego zespołu, Ralph Hasenhuttl, zdecydował
się na dwie zmiany. Jedną z roszad w składzie było zastąpienie
Portugalczyka Brumy napastnikiem Timo Wernerem. Jak się szybko
okazało, austriacki szkoleniowiec RB Lipsk podjął bardzo trafną
decyzję.
Po
niespełna trzech minutach gry w drugiej połowie Werner dał swojej
drużynie remis. Reprezentant Niemiec efektownie przerzucił piłkę
nad bramkarzem Porto po świetnym podaniu od Marcela Sabitzera.
W
61. minucie gry FC Porto znowu cieszyło się w prowadzenia. Alex
Telles z rzutu wolnego dokładnie dośrodkował w pole karne gości,
a tam celnym strzałem głową popisał się pomocnik Danilo Pereira.
Rezultat
spotkania na 3:1 dla drużyny prowadzonej przez trenera Sergio
Conceicao ustalił rezerwowy Maximiliano Pereira. W trzeciej minucie
doliczonego czasu gry doświadczony Urugwajczyk sfinalizował
dynamiczny kontratak gospodarzy, strzelając gola w sytuacji „sam
na sam” z bramkarzem.
Dzięki
środowemu zwycięstwu nad RB Lipsk zespół Porto wyprzedził
niemieckiego rywala i awansował na pozycję wicelidera tabeli grupy
G. Po czterech kolejkach portugalska ekipa ma na koncie sześć
punktów.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.