SSC Napoli pokonało 3:2 Red Bull Salzburg w trzeciej serii gier rozgrywek Ligi Mistrzów. Dzięki wygranej neapolitańczycy pozostają liderem grupy E – z dorobkiem siedmiu punktów podopieczni Carlo Ancelottiego wyprzedzają obrońców tytułu – Liverpool – o jedno oczko.
Lorenzo Insigne wszedł w drugiej połowie i ustalił wynik meczu. FOTO: REUTERS
Gospodarze rozpoczęli mecz z wysokiego C. W 9. minucie Piotr Zieliński stracił piłkę wskutek niecelnego podania w środkowej strefie boiska. Piłkarze Red Bull Salzburg wykorzystali chwilowe rozluźnienie w formacji drugiej linii Napoli, wyprowadzając szybki kontratak. Po chwili na strzał z dystansu zdecydował się Enock Mwepu, który zablokował Sebastiano Luperto. Piłka jednak odbiła się od włoskiego obrońcy na tyle niefortunnie, że natychmiast przejął ją ustawiony za jego plecami Erling Braud Haland. Norweg bez problemu skierował futbolówkę do bramki, lecz po wideo-weryfikacji VAR gol nie został uznany, gdyż młody napastnik znajdował się na pozycji spalonej.
Sześć minut później piłka znów znalazła się w bramce. Tym razem nie tej strzeżonej przez Alexa Mereta, a Cicana Stankovicia. Kevin Malcuit zagrał piłkę z prawej strony do Jose Callejona. Hiszpan skierował ją głową do wychodzącego na czystą pozycję w polu karnym Driesa Martensa. Belg huknął z bliskiej odległości tuż pod poprzeczką i mógł cieszyć się ze swojego sto piętnastego gola w barwach Napoli, tym samym wyrównując rekord strzelecki legendarnego Diego Maradony.
Od tego momentu zawodnicy Carlo Ancelottiego wyraźnie spuścili z tonu, a warunki gry zaczęli dyktować piłkarze z Salzburga. Okres intensywnych ataków zaowocował tuż przed przerwą. W 40. minucie atakującego lewą stroną w polu karnym Hee Chana Hwanga sprowadził do parteru Malcuit. Sędzia Clement Turpin nie miał żadnych wątpliwości co do przewinienia i wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł niezawodny Haland, gdyż pewnym strzałem po ziemi wyrównał rezultat spotkania.
W drugiej odsłonie meczu przewaga gospodarzy z każdą minutą topniała – inicjatywę zaczęli przejmować goście spod Wezuwiusza. W 64. minucie po dwójkowym rozegraniu między Malcuitem a Allanem, ten pierwszy zagrał piłkę w poprzek pola karnego. Żaden z defensorów RB Lipsk nie przeciął zagrania, co wykorzystał zamykający akcję Dries Mertens, który strzałem z pierwszej piłki pokonał Stankovicia.
Oponenci nie pozostali jednak dłużni, bowiem w 72. minucie spotkania ponownie doprowadzili do wyrównania. I ponownie uczynił to Haland. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka została wybita do boku przez neapolitańczyków, lecz wpadła w posiadanie Zlatko Junuzovicia. Austriak ponownie dośrodkował w obręb pola karnego, w którym jak ryba w w wodzie czuje się wspomniany Haland – najpierw urwał się spod krycia, a następnie precyzyjnym strzałem głową pokonał bezradnego w bramce Mereta. Dla 19-latka była to już siódma (siódma!) bramka w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Żaden inny zawodnik nie może pochwalić się obecnie podobnym dorobkiem.
Ostatnie słowo należało do Napoli. W 73. minucie meczu Kalidou Koulibaly zagrał długą piłkę do Mertensa ustawionego w polu karnym. Belg niemal natychmiast przekazał ją wprowadzonemu w drugiej połowie Lorenzo Insigne. Włoski napastnik przy pomocy obrońcy Salzburga (rykoszet) skierował piłkę do siatki, ustalając tym samym ostateczny rezultat meczu.
Piotr Zieliński rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut. Z kolei Arkadiusz Milik spędził całe spotkanie na ławce rezerwowych.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.