Sebastien Haller potrzebował 24 minut, by skompletować dublet, przejść do historii Ligi Mistrzów i zapewnić Ajaxowi zwycięstwo nad Besiktasem. Zarówno napastnik, jak i jego drużyna nie zwalniają tempa.
Erik ten Hag wie, że może liczyć na Sebastiena Hallera. (fot. Reuters)
Jak amsterdamczycy są jedną z kolektywnych rewelacji trwającej edycji zmagań o popularną „uszatkę”, tak reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej jest jedną z jej rewelacji indywidualnych. Dziś potrzebował zaledwie 8 minut, by zdobyć bramkę na 1:1 po tym, jak pojawił się na murawie w drugiej połowie. Kwadrans później miał na koncie dublet, a goście prowadzili 2:1.
Dla 27-latka były to trafienia numer osiem i dziewięć w bieżącym sezonie Ligi Mistrzów. Żaden zawodnik nie ma więcej (Robert Lewandowski również zebrał dziewięć).
Haller strzelał gole w każdym ze swoich pierwszych pięciu występów w najbardziej prestiżowych zawodach klubowych pod egidą UEFA. Jest dopiero czwartym graczem, któremu się to udało. Wcześniej dokonali tego Alessandro Del Piero, Diego Costa oraz Erling Haaland.
5 – Sébastien Haller is only the fourth player in UEFA Champions League history to score in his first five appearances in the competition, after Alessandro Del Piero (1995), Diego Costa (2014) and Erling Haaland (2019). Entrance. pic.twitter.com/RUxqQRh6tB
Nikt nie zdobył jednak aż dziewięciu bramek w premierowych pięciu meczach. Napastnik Ajaxu przeszedł do historii.
Przy okazji zapewnił drużynie z Holandii zwycięstwo 2:1 (w 22. minucie gola dla Besiktasu strzelił Rachid Ghezzal). Podopieczni Erika ten Haga pozostają więc bezbłędni – wygrali wszystkie spotkania w tej edycji Ligi Mistrzów. Mimo zapewnionego awansu do fazy pucharowej, nie zwalniają tempa. Tak, jak Sebastien Haller nie zwalnia tempa w wyścigu o tytuł króla strzelców.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.