LM: Hat-trick van Persiego dał Manchesterowi awans
Manchester United wyszedł z ciężkiej opresji i zameldował się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Czerwone Diabły pokonały przed własną publicznością Olympiacos Pireus (3:0) i z nawiązką odrobili straty z meczu w Grecji. Mistrzowie Anglii znajdują się kryzysie, ale jednocześnie to właśnie oni – obok Chelsea – będą w Europie bronić honoru wyspiarskiego futbolu.
Trzy gole van Persiego wprowadziły Manchester do ćwierćfinału
„Zróbcie to!”, „Dacie radę!” – właśnie takie tytuły przeważały w środowej prasie na Wyspach. Manchester United musiał odrobić na Old Trafford dwubramkową stratę z pierwszego meczu w Pireusie i chociaż powodów do optymizmu kibice Czerwonych Diabłów nie mieli zbyt wielu, to stawili się tłumnie na stadionie, by gorącym dopingiem wspomóc swoich piłkarzy i ich menedżera Davida Moyesa.
Gospodarze zaczęli nerwowo, natomiast goście bez kompleksów. Piłkarze od początku nie szczędzili sobie „uprzejmości” o czym najboleśniej przekonał się Antonio Valencia, który po jednym ze starć przypominał pięściarza po 12-rundowej walce. Mimo mocno zapuchniętego oka Ekwadorczyk zdecydował się jednak na kontynuowanie gry.
Oprócz męskiej i ostrej gry, na boisku oglądaliśmy także całkiem niezły futbol. Olympiacos po strzale Wayne’a Rooneya uratował słupek, natomiast Manchester zawdzięczał czyste konto dobrze dysponowanemu Davidowi De Gei, którego kapitalna podwójna parada była okrasą tego spotkania.
Ostatecznie, pierwsi chłodną głowę stracili Grecy. Niepotrzebny faul w polu karny, jedenastka, którą pewnie wykorzystał Robin van Persie i mieliśmy 1:0 dla gospodarzy. Wydawało się, że taki rezultat utrzyma się do końca pierwszej połowy. Ku rozpaczy gości, podopieczni Moyesa nakreślili na końcówkę inny scenariusz. Rooney wystawił dobrą piłkę przed bramkę do van Persiego, a Holender takich okazji nie zwykł marnować.
Manchester już do przerwy odrobił więc straty, a po zmianie stron kontynuował swój zwycięski marsz. Rzut wolny z dobrej odległości, fatalne zachowanie Roberto i Robin van Persie mógł się cieszyć z hat-tricka.
Pewne prowadzenie spowodowało, że gospodarze nieco zwolnili, a to była woda na młyn dla wojowniczych Greków, którzy raz za razem zapędzali się z piłkę pod pole karne Manchesteru United. Goście mieli kilka dobrych okazji, ale nie potrafili znaleźć drogi do bramki De Gei. Wynik 3:0 utrzymał się już do końca i to podopieczni Moyesa wyszyli obronną ręką z tego dwumeczu.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.