Spotkanie Borussii Dortmund z Barceloną zapowiadało się kapitalnie. I takie rzeczywiście było! Obydwie drużyny stworzyły fenomenalne widowisko.
Na wtorkowe spotkanie Ligi Mistrzów nie zdołał się wykurować Łukasz Piszczek. Polski defensor ostatnio zmagał się z problemami mięśniowymi, w związku z czym szkoleniowiec niemieckiej ekipy musiał radzić sobie dzisiaj bez doświadczonego gracza.
Od początku spotkania Borussia Dortmund grała bardzo agresywnie i chciała pokazać ekipie gości, że na własnym terenie na pewno nie zamierza się tylko i wyłącznie bronić. Co więcej, to miejscowi jako pierwsi stworzyli sobie groźną strzelecką sytuację. W 25. minucie przed dobrą okazją strzelecką mógł znaleźć się Marco Reus, ale dosłownie w ostatnim momencie został uprzedzony przez bramkarza Barcy.
Pierwsza połowa meczu mogła się podobać. I to pomimo tego, że nie zobaczyliśmy w niej żadnego trafienia. FC Barcelona ostatecznie miała przewagę optyczną, stworzyła sobie także okazje strzeleckie, ale wciąż czegoś w tych atakach brakowało.
Gospodarze najlepszą okazję do zdobycia bramki mieli w 57. minucie. Arbiter podyktował dla Borussii rzut karny, który jednak zmarnował Marco Reus. Niemiecki zawodnik został zatrzymany przez bramkarza Barcelony!
W kolejnych minutach meczu Reus robił bardzo wiele, aby zatrzeć złe wrażenie z momentu, gdy nie wykorzystał rzutu karnego. Niemiec był bardzo groźny, ale ostatecznie nie potrafił oszukać defensywy Barcelony.
Kataloński zespół, pomimo tego że na murawie w drugiej części gry pojawił się Lionel Messi, nie zachwycał w ofensywie. Ostatecznie hit pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów zakończył się podziałem punktów po bezbramkowym remisie.
Bez wątpienia duża w tym zasługa bramkarza Barcelony, który tego dnia był dysponowany wyśmienicie.
Prawda jest taka, że dziś w bramce Barcy stoją na raz wszyscy czterej: Ter Stegen, Ter Stejgen, Ter Sztegen i Ter Sztejgen. Dlatego Borussia nie może strzelić gola.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.