Bayern Monachium zapewnił sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bawarczycy pokonali na własnym boisku Olympiakos Pireus (2:0), a jednym z najlepszych piłkarzy na boisku był Robert Lewandowski.
Robert Lewandowski nie zwalnia tempa (fot. Łukasz Skwiot)
W ostatnich dniach w Monachium doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Bayern został rozgromiony przez Eintracht Frankfurt aż (1:5), a kilka dni po tym meczu ze swoją funkcją pożegnał się Niko Kovac. W samym środku tego zamieszania zespół musiał się zebrać w sobie i zmierzyć się z Olympiakosem Pireus w Champions League. Nic więc dziwnego, że kibice zadawali sobie pytania, jaką twarz swojego drużyny zobaczą w środowy wieczór.
Zgodnie z przewidywaniami, gospodarze od początku zaczęli dominować na boisku. Grecy zostali zepchnięci do defensywy, a ich wypady w okolice pola karnego, gdzie „urzędował” Manuel Neuer można było policzyć na palcach jednej dłoni. Wydawało się, że pierwszy gol dla Bayernu jest jedynie kwestią czasu, a rozpędzający się z każdą kolejną akcją mistrz Niemiec z nawiązką powetuje sobie straty poniesione podczas minionego weekendu.
Prym wśród Bawarczyków wiódł oczywiście Robert Lewandowski, który od początku sezonu znajduje się w wybornej dyspozycji. Polski napastnik od pierwszych minut był niezwykle aktywny, jednak brakowało mu jakiegoś dobrego podania od kolegów, które mógłby zamienić na bramkę.
Najbliżej szczęścia byli inni zawodnicy. Serge Gnabry zdecydowanie wpadł w pole karne Olympiakosu, ale jego strzał zatrzymał się na poprzeczce, natomiast po uderzeniu Benjamina Pavarda głową, gości uratował słupek. Na początku drugiej połowy „Lewy” był bliski zapisania na swoim koncie asysty przy trafieniu Leona Goretzki, ale strzał Niemca głową z odległości zaledwie kilku metrów został odbity przez bramkarza.
Kompletnie w ekipie gospodarzy zawodził Kingsley Coman, który grał pod siebie, w pierwszej połowie próbował wymusić rzut karny, a oprócz psuł kolejne ataki Bayernu, nie potrafiąc obsłużyć kolegów chociażby jednym dokładnym podaniem.
Przełomowa dla losów spotkania okazała się 69. minuta, kiedy to dobrym dośrodkowaniem przed bramkę w końcu popisał się Coman, a ze swojej roli wywiązał się Robert Lewandowski, który strzałem z powietrza skierował piłkę tu przy słupku do siatki. Polak potwierdził wysoką formę, a wspomniane trafienie było jego szóstym w tym sezonie Ligi Mistrzów, a także 59 licząc jego wszystkie występy w tych elitarnych rozgrywkach.
Co ważne, po zdobyciu gola Lewandowski przekazał światu bardzo ważną informację.
Czyżby Robert Lewandowski ogłosił po strzeleniu gola dobrą nowinę całemu światu?
Wszystko wskazuje na to, że Klara będzie miała niedługo rodzeństwo.
Tuż przed końcem spotkania Bayern podwyższył wynik na 2:0, a drugiego gola dołożył Ivan Perisić, który posłał piłkę do siatki kilkadziesiąt sekund po swoim wejściu na boisko z ławki rezerwowych.
Kolejnych bramek w Monachium już nie zobaczyliśmy, a dzięki wygranej Bayern Monachium zapewnił sobie promocję do fazy pucharowej Champions League.
Warto dodać, że obecność Lewandowskiego na boisku nie była jedynym polskim akcentem na Allianz Arenie. Mecz prowadziła bowiem „nasza ekipa” sędziowska pod dowództwem Pawła Raczkowskiego.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.