Pogrom
w hicie trzeciej kolejki fazy grupowej Champions League! W środowym
spotkaniu na Camp Nou FC Barcelona wygrała aż 4:0 z Manchesterem
City. Bohaterem meczu został Leo Messi, który zdobył aż trzy
bramki.
Leo Messi w meczu z Manchesterem City pokazał, że po jego niedawnej kontuzji nie ma już śladu (foto: Ł. Skwiot)
Starcie
Barcelony z Manchesterem City okrzyknięte zostało wielkim hitem
trzeciej kolejki fazy grupowej Champions League. Temperaturę
spotkania podwyższał fakt, że w roli menedżera zespołu gości na
Camp Nou powrócił Pep Guardiola – trener i twórca wielkich
sukcesów Barcy w latach 2008-2012.
Środowa
konfrontacja w stolicy Katalonii rozpoczęła się pechowo dla
zespołu gospodarzy. Już po zaledwie dziewięciu minutach gry trener
Luis Enrique był zmuszony do dokonania pierwszej zmiany w składzie
swojej drużyny: kontuzjowanego Jordiego Albę na lewej stronie
obrony zastąpił Lucas Digne.
Zawodnicy
Barcelony zadbali jednak o szybką poprawę nastroju swojego trenera.
W 17. minucie Lionel Messi zbiegł z prawego skrzydła do środka
boiska, podał do Andresa Iniesty, który błyskawicznie odegrał
piłkę do kolegi z zespołu. We własnym polu karnym poślizgnął
się jeszcze Fernandinho, co pozwoliło Messiemu bez żadnych
przeszkód dopaść do piłki. Argentyńczyk świetnie przedryblował Claudio Bravo, po czym ze spokojem posłał piłkę do
pustej już bramki.
Najlepszą
w trakcie pierwszej połowy okazję do wyrównania The Citizens mieli
w 38. minucie zmagań. Kapitalną akcją popisał się Ilkay
Gundogan, który efektownie minął dwóch obrońców, po czym
znalazł się w świetnej sytuacji w polu karnym. Uderzenie
reprezentanta Niemiec skutecznie zatrzymał jednak go rodak strzegący
bramki Barcelony, Marc-Andre ter Stegen.
Kilka
minut później Manchester City ponownie stanął przed szansą na
gola. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego John Stones fatalnie
spudłował głową z odległości kilku metrów od bramki
gospodarzy. W odpowiedzi groźnie uderzał Luis Suarez, jednak
Claudio Bravo efektowną interwencją powstrzymał swojego byłego
klubowego kolegę.
Jeszcze
w trakcie pierwszej połowy w ekipie mistrzów Hiszpanii doszło do
drugiej już wymuszonej zmiany. W 39. minucie Gerard Pique, który
ucierpiał kilkanaście minut wcześniej w starciu z Davidem Silvą,
musiał zakończyć swój występ w tym meczu, a w jego miejsce
wszedł Francuz Jeremy Mathieu.
Druga
część rywalizacji w hicie grupy C przyniosła jeszcze więcej
emocji. Goście od 53. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę po
czerwonej kartce dla Claudio Bravo. Chilijczyk popełnił fatalny
błąd przed własnym polem karnym, trafiając piłką wprost w
Suareza. Bramkarz Manchesteru City ratował się w tej sytuacji
zagraniem ręką – miało to jednak miejsce przed linią
szesnastego metra, więc arbiter bez chwili zawahania wyrzucił Bravo
z boiska.
Między
słupkami bramki gości stanął po chwili Willy Caballero, który
zmienił obrońcę Pablo Zabaletę. Rezerwowy bramkarz nie uchronił
jednak ekipy Pepa Guardioli przed porażką. Grający w osłabieniu
The Citizens nie byli w stanie przeciwstawić się Barcelonie, a ta
była głodna kolejnych goli.
W
61. minucie Iniesta podał do Messiego, a ten w swoim stylu,
uderzając płasko sprzed pola karnego, posłał piłkę tuż obok
słupka bramki gości. Minęło osiem minut, a zespół Luisa Enrique
prowadził już 3:0. Hat-tricka świętował Leo Messi, który
ponownie wpisał się na listę strzelców: fatalnie na swojej
połowie podawał Gundogan, piłka zagrana przez Niemca trafiła do
Suareza, ten zaś odegrał w polu do Messiego, który z zimną krwią
dopełnił formalności.
Oba
zespoły kończyły ten mecz w niepełnych składach. Pomiędzy 71. a
73. minutą Jeremy Mathieu obejrzał dwie żółte kartki za faule,
przez co musiał udać się do szatni trochę szybciej niż koledzy.
Strata
zawodnika nie przeszkodziła Barcelonie w kontynuowaniu swojego
przedstawienia. W 87. minucie Aleksandar Kolarov sfaulował w polu
karnym Messiego, ale Neymar nie wykorzystał jedenastki podyktowanej
przez arbitra – jego strzał wybronił Caballero.
Brazylijczyk
zdążył jednak naprawić swój błąd. W ostatniej minucie
regulaminowego czasu gry Neymar posłał piłkę do siatki, ustalając
rezultat zawodów na 4:0 dla Barcelony!
W
rozgrywanym równocześnie drugim meczu grupy C Celtic Glasgow przed
własną publicznością przegrał 0:2 z Borussią Moenchengladbach.
Oba gole dla niemieckiej drużyny padły po przerwie, a strzelili je
Lars Stindl oraz Andre Hahn.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.