Cała armia zdolnych wychowanków, Christian Gytkjaer, Pedro Tiba, Dani Ramirez. W ostatnich miesiącach Lech Poznań miał wielu bohaterów. Gdzieś na dalszym planie znajduje się postać, o której mówi się mało, a powinno zdecydowanie więcej.
Lubomir Satka to najdroższy i zarazem najbardziej udany z transferów, jakich Lech dokonał rok temu (foto: Jakub Gruca/400mm)
Lubomir Satka dał o sobie znać w miniony weekend. O Słowaku zrobiło się ciut głośniej po tym, jak zdobył dwie bramki w meczu z Odrą Opole, stając się głównym architektem awansu Lecha do 1/16 finału Pucharu Polski. 24-latek zebrał pochwały, ale na słowa uznania zasłużył znacznie wcześniej.
750 tysięcy euro przeznaczył Kolejorz na wykupienie Satki z DAC Dunajska Streda. Był to najwyższy transfer poznańskiego klubu przed sezonem 2019-20. Lech potrzebował środkowego obrońcy stanowiącego gwarancję odpowiedniego poziomu, człowieka, na którym można oprzeć grę defensywną zespołu. Za jakość trzeba było zapłacić. Były piłkarz Newcastle United szybko pokazał, że była to udana inwestycja.
Reprezentant Słowacji dość późno pojawił się w Poznaniu. Negocjując transfer, Lech zgodził się, aby Satka rozegrał jeszcze w barwach Dunajskiej Stredy dwumecz z Cracovią w I rundzie eliminacji Ligi Europy. Słowacka drużyna wyrzuciła Pasy z rozgrywek, a stoper zaliczył solidne przetarcie przed występami w Ekstraklasie. Zaledwie osiem dni po wyeliminowaniu Cracovii nowy piłkarz znalazł się w kadrze meczowej Kolejorza. Początkowo siedział na ławce, podstawowy duet środkowych obrońców tworzyli Thomas Rogne i Djordje Crnomarković.
Satka zadebiutował w piątej kolejce, w spotkaniu z Arką Gdynia. Od tamtej pory jest pierwszym wyborem trenera Dariusza Żurawia wśród stoperów: do końca sezonu opuścił tylko dwa ligowe mecze, we wszystkich pozostałych grał po 90 minut. Reprezentant Słowacji szybko wyrósł na lidera defensywy poznańskiego zespołu – dał się poznać jako gracz pewny w interwencjach, skuteczny w powietrzu i dobrze wyprowadzający piłkę. W końcówce roku, kiedy poważnej kontuzji doznał Robert Gumny, z konieczności występował na prawej obronie. Rozegrał kilka spotkań i choć nie lubi roli bocznego defensora – co otwarcie przyznaje – zdobył w nich bramkę oraz zaliczył asystę. Na początku rundy wiosennej na prawego obrońcę tymczasowo przekwalifikowano Jakuba Kamińskiego, w związku z czym Satka wrócił w ten sektor boiska, w którym czuje się najlepiej.
Premierowy sezon przy Bułgarskiej był w wykonaniu 24-latka bardzo dobry. Pozostawał w cieniu grających w ofensywie kolegów, nie był szczególnie efektowny, natomiast ze swoich obowiązków wywiązywał się znakomicie. Aby Tiba mógł rozgrywać, a Gytkjaer strzelać, ktoś musiał wcześniej odebrać piłkę rywalowi i precyzyjnie dostarczyć ją do przednich formacji. Satka walnie przyczynił się do wywalczenia przez Lecha wicemistrzostwa Polski. To, że Kolejorz stracił w całych rozgrywkach w Ekstraklasie tylko 35 goli (o trzy więcej niż Piast Gliwice, a tyle samo, co mistrzowska Legia Warszawa), to w znacznej mierze zasługa Słowaka. Cichy bohater Kolejorza był obok Artura Jędrzejczyka i Jakuba Czerwińskiego najlepszym stoperem sezonu 2019-20.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.