Łukasz Teodorczyk mógł w ostatnim dniu zimowego okna transferowego zmienić barwy klubowe. Zainteresowany jego usługami był Hamburger SV, jednak Polak okazał się zawodnikiem zbyt drogim jak na możliwości Niemców.
Łukasz Teodorczyk miał ofertę przejścia do niemieckiej Bundesligi (fot. Reuters)
Teodorczyk jest aktualnie piłkarzem Anderlechtu Bruksela, jednak nie znajduje się w tak wysokiej formie jak w poprzedniej kampanii, kiedy to strzelał gola za golem. Podczas obecnego sezonu 26-latek wystąpił na wszystkich frontach w 26 meczach, w których zdobył zaledwie cztery bramki i zapisał na swoim koncie trzy asysty.
Jak wynika z informacji serwisu „voetbalnieuws.be”, Anderlecht był skłonny do sprzedaży Teodorczyka, ale tylko wtedy, jeśli na stole pojawi się korzystna oferta. Belgowie oczekiwali za swojego napastnika 7 milionów euro, co okazało się zaporową ceną dla HSV.
Jeszcze w lecie ubiegłego roku reprezentant Polski był łączony z szeregiem mocnych klubów europejskich. Jego usługami miały się interesować takie firmy jak Sevilla, West Ham United, Stoke City, West Bromwich Albion, Borussia Dortmund czy nawet AC Milan. Jak się jednak okazało, „Teo” pozostał w Brukseli i dziś musi walczyć o powrót do wysokiej formy.
Hamburger SV to aktualnie przedostatnim klub niemieckiej Bundesligi i wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny będzie musiał bronić się przed spadkiem na niższy poziom rozgrywkowy. Wydatek siedmiu milionów euro jest obecnie ponad finansowe możliwości klubu.
Przypomnijmy, że kiepska forma Teodorczyka sprawiła, że stracił on miejsce w reprezentacji Polski i może mieć problem z tym, by otrzymać powołanie na zbliżające się finały mistrzostw świata.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.