Ma potencjał, ale… Dlaczego Rybus w kadrze błyszczy tak rzadko?
Ileż to już czasu minęło od momentu debiutu Macieja Rybusa w reprezentacji Polski? Tak, to już ponad pięć lat i można śmiało powiedzieć, że skrzydłowy Legii Warszawa, a następnie Tereka Grozny był przez cały ten czas jednym z ulubieńców kolejnych selekcjonerów. Zaczął Franciszek Smuda, ale na „Rybę” stawiał także Waldemar Fornalik i obecnie robi to Adam Nawałka. Zasadniczym pytaniem w tym momencie jest więc to, czy 25-latek wykorzystał swoją szansę?
Tak właśnie przedstawia się dorobek Rybusa w zespole narodowym. 32 spotkania to naprawdę sporo i nie tak wielu piłkarzy miało okazję, by grać tak dużo i regularnie w reprezentacji. Spośród tych meczów, Maciej Rybus przebywał na boisku przez pełne 90 minut jedynie w pięciu przypadkach, a dwunastokrotnie wchodził na plac boju z ławki rezerwowych. Co ważne, aż piętnaście razy był zmieniany jeszcze przed końcowym gwizdkiem.
W tym czasie zdobył zaledwie dwa gole i to w starciach z rywalami niezbyt wysokich lotów. Za takich można bowiem uznać Kanadyjczyków i piłkarzy z Liechtensteinu. Do tego musimy mu dorzucić także osiem asyst, a konkretnie sześć w spotkaniach towarzyskich i dwie w trwającej kampanii eliminacyjnej do EURO 2016. Żeby statystyk stało się zadość, trzeba również przypomnieć, że Rybus podczas swoich występów w reprezentacji był dwukrotnie karany żółtymi kartkami.
Piłkarz niespełniony
Na papierze nie wygląda to tak najgorzej. Dwa gole, osiem decydujących podań, dość pewna pozycja w drużynie – kadrowicz pełną gębą, chciałoby się powiedzieć. Problem jednak w tym, że gdyby obedrzeć te wszystkie spotkania z liczb, to postać Rybusa w koszulce z orzełkiem na piersi nie wypada już tak okazale, szczególnie w meczach o punkty, tych najważniejszych.
Pierwszym generalnym sprawdzianem dla skrzydłowego Tereka w kadrze były finały mistrzostw Europy w 2012. W spotkaniu otwarcia z Grecją (1:1) wyszedł on w podstawowym składzie i zawiódł na całej linii. Rybus był na boisku kompletnie niewidoczny i można się jedynie dziwić, że Franciszek Smuda dał mu aż 70 minut na boisku. Był to pierwszy i zarazem ostatni występ „Ryby” na EURO 2012, turnieju, który miał być dla niego przepustką do jeszcze lepszego klubu i jeszcze lepszej ligi niż rosyjska. Nie udało się. Rybus się spiął, nie wytrzymał nerwowo i po tych kilkudziesięciu minutach selekcjoner już widział, że zbyt wiele z niego nie wyciśnie podczas kolejnych meczów.
Po EURO Rybus także często gości w kadrze, ale też warto pamiętać, że przez dłuższy czas miał problemy z kontuzjami. Kiedy grał, to przeważnie na kolana nie rzucał. Tak było za Fornalika i początku pracy Nawałki. Im jednak dalej w las, tym jest lepiej. Wciąż bez szału, ale: z Gibraltarem pokazał się z bardzo dobrej strony i obok Lewandowskiego oraz Grosickiego, był najlepszym piłkarzem na boisku. Zdecydowanie słabiej było z Niemcami, ale także tam brał on udział w akcji, po której zdobyliśmy gola. W meczu ze Szkocją nie zagrał, a przeciwko Gruzji zmienił kontuzjowanego „Grosika”. No i na koniec starcie ze Szwajcarią, podczas którego zanotował asystę i po jednej z akcji strzelił w słupek i… w sumie wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że mimo 90. minut spędzonych na boisku był zbyt pasywny. Od piłkarza grającego na skrzydle należy oczekiwać jednak zdecydowanie więcej. Ot, choćby tego co pokazywał we wcześniejszych spotkaniach Kamil Grosicki, który biegał po drugiej flance.
Rybus niewątpliwie był, jest i zapewne w kolejnych latach nadal będzie częścią reprezentacji Polski. Trzeba mu życzyć jak najlepiej, bo jego dobra gra będzie w końcu składową wspólnego sukcesu naszej kadry. Trzeba jednak od niego wymagać więcej. Tak by po kolejnych 30 spotkaniach znalazło się kilka takich, o których będzie można powiedzieć: Tak, to był mecz Macieja Rybusa.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.