– Przeszłość zostawiliśmy za sobą. Teraz koncentrujemy się na meczu z Lechem Poznań – powiedział trener Wisły Kraków Robert Maaskant przed starciem z „Kolejorzem”.
Wisła Kraków przegrała 3 ostatnie mecze: w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, w lidze i sparingu. Mimo to, trener „Białej Gwiazdy” zachowuje optymizm. – Nie można porównywać tych trzech gier, które przegraliśmy ostatnio z tym, co nas czeka. O meczu z APOEL-em powiedzieliśmy już wszystko, mecz z Lechią bezpośrednio wiązał się ze spotkaniem na Cyprze, a w meczu towarzyski, którego oczywiście nie powinniśmy przegrać, na pewno kwestią była motywacja. Teraz czeka nas inny mecz. Wiemy, że Lech ma silny zespół, ale wiemy też, że my możemy osiągnąć tam dobry wynik – zapewnia Maaskant.
Zdaniem Holendra kluczem do sukcesu wcale nie musi być powstrzymanie Artjomsa Rudneva. – To dobry napastnik, strzelił do tej pory wiele bramek. Cały czas absorbuje uwagę zawodników. Lech ma jednak zbyt wielu dobrych piłkarzy, żeby skupiać się tylko na jednym z nich. Na przykład Semir Stilić potrafi zawsze zrobić coś ekstra. Zaopiekujemy się oczywiście ich najlepszymi zawodnikami, ale spójrzmy na mecz z poprzedniego sezonu. Lech był trochę lepszy, ale my mieliśmy kontrolę nad grą, strzeliliśmy gola na 1:0, ale oni wyrównali „z niczego”, po strzale z 30 metrów. Nie wiadomo więc, jak potoczy się ten mecz – zakończył trener krakowskiej drużyny.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.