Robert Maaskant nie pójdzie śladem Jose Mari Bakero i nie zostanie w Polsce w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Holender zdradził, że swojej kariery zawodowej nie wiążę z żadnym z klubów Ekstraklasy.
Maaskant został zwolniony z Wisły po serii bardzo słabym spotkań swojego zespołu. Sam szkoleniowiec nie ukrywa, że ma żal do władz klubu. – Mam zakaz wypowiadania się w mediach o Wiśle, wciąż nie wszystkie sprawy między mną a klubem są załatwione, choć wypłaty dostaję. Nie ukrywam jednak, że nadal jestem bardzo rozczarowany, że w Krakowie nie pozwolono mi dokończyć pracy – powiedział w trakcie wywiadu dla dziennika „Super Express”.
– W Krakowie bywałem i nadal będę bywał z moją żoną, bo spędziliśmy tu fantastyczne chwile, tu urodził się też nasz syn. I wciąż mamy do dyspozycji apartament, który wynajmowaliśmy. Ale to będą powroty prywatne, bo do polskiej piłki raczej nie wrócę. W Ekstraklasie jest bardzo mało klubów, które spełniałyby moje ambicje – dodał Maaskant.
Holenderski szkoleniowiec podczas pracy w Krakowie, doprowadził Wisłę do mistrzostwa Polski i był bardzo blisko awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. „Białą Gwiazdę” poprowadził on w 56 spotkaniach. Wygrał 31 z nich, przegrał 16, a w 9 remisował.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.