– Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Na szczęście mamy w drużynie Tomka Kiełbowicza ze wspaniała lewą nogą – mówił trener Legii po odniesionym w superszczęśliwych okolicznościach zwycięstwie nad Górnikiem Zabrze.
Legia, jeżeli wygrywa w tym sezonie na swoim stadionie, to zawsze 2:1. Zawsze w niesamowitych okolicznościach i zawsze najpierw przegrywa. Z Cracovią wygrała dzięki rzutowi wolnemu pośredniemu w doliczonym czasie gry. Lecha Poznań ograła, gdy miała na boisku tylko dziesięciu piłkarzy. Górnika pokonała, choć przegrywała do 87. minuty. Zdołała jednak przechylić szalę dzięki trafieniom Miroslava Radovicia i Bruno Mezengi, a przede wszystkich po dwóch kapitalnych dośrodkowaniach Kiełbowicza z wolnych.
– Górnik potwierdził, że wysokie miejsce w tabeli to nie jest przypadek. Chcieliśmy narzucić szybko swój styl gry i zmusić rywala do obrony. W pierwszej połowie się nie udało. W drugiej prosty błąd spowodował, że straciliśmy gola, po którym zostaliśmy postawieni w trudnej sytuacji i w naszą grę wkradła się nerwowość. Później postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mieliśmy swoje okazje, ale brakowało precyzji. Na szczęście mamy w drużynie Tomasza Kiełbowicza ze wspaniałą lewą nogą. Dziś było widać u nas złość po straconej bramce, czego brakowało na przykład z Lechią. Gratulacje należą się całej drużynie, ale co robię rzadko muszę dziś pochwalić Radovicia, który rozegrał fantastyczne spotkanie. Pochwały indywidualne należą się także Borysiukowi i Astizowi – powiedział Skorża po meczu.
Na konferencji prasowej pytano też trenera Legii, czy prawdą jest, że już na wtorkowym treningu pojawi się Dawid Janczyk. Skorża zachował jednak wstrzemięźliwość. – Nic o tym nie wiem. Bardziej mogę się spodziewać na treningach Messiego. Dawid to ciekawy zawodnik, który zgłosił akces do gry w Legii. Nie wiem, czy Marek Jóźwiak pracuje już nad tym, czy dopiero będą prowadzone z tym zawodnikiem rozmowy – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.