Po ostatnim meczu 19. kolejki Premier League bez wątpienia najwięcej mówić się będzie o piłkarzu, który już w Nowy Rok – możemy zaryzykować takie stwierdzenie – strzelił jednego z najpiękniejszych goli najbliższych 12 miesięcy. Olivier Giroud. To on w cudowny sposób otworzył wynik spotkania Arsenal – Crystal Palace (2:0).
Giroud sprawił przyjemność nie tylko Wengerowi, ale i wszystkim kibicom Arsenalu
Podopieczni Arsene’a Wengera przed Bożym Narodzeniem nie zasłużyli na prezenty. Porażkę z Manchesterem City można wytłumaczyć, jednak ulegnięcie Evertonowi nie było czymś, co powinno się Kanonierom przytrafić. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że wciąż myślą – choć może nieśmiało – o mistrzostwie Anglii.
Prezent w postaci skromnej wygranej z WBA (1:0) jednak nadszedł. Moment ku temu był odpowiedni, bowiem spotkanie było rozgrywane w tzw. Boxing Day. W Nowy Rok londyńczycy też nie mogli osiąść na laurach, bowiem mieli okazję przeskoczyć w zestawieniu i Obywateli, i Tottenham Hotspur.
Kibice zgromadzeni na Emirates Stadium zdecydowanie oczekiwali wygranej, ale chyba nie spodziewali się, że już 1 stycznia zobaczą tak cudownego gola. Po kwadransie z okładem, w którym gospodarze oczywiście przeważali, miała miejsce szybka, składka kontra. Kanonierzy wystrzelili z własnej połowy jak z armaty. Kilka szybkich podań i piłka znalazła się z lewej strony pola karnego przy nodze Alexisa Sancheza. Chilijczyk dośrodkował nieco za plecy Giroud, ale co z tego? Francuz zgiął za sobą nogę, trafiając w futbolówkę piętą. Piłka poszybowała w górną część bramki i po odbiciu się od poprzeczki zakończyła swój lot w siatce. Niebywałe.
Trudno się już było spodziewać czegoś bardziej urzekającego. Arsenal zgodnie z planem częściej operował piłką i gościom na nic groźniejszego nie pozwalał. Na kolejne trafienie trzeba było jednak poczekać do drugiej połowy.
W 56. minucie bardzo przytomnie kilka metrów przed bramką Crystal Palace zachował się Alex Iwobi. Nigeryjczyk wysoko wybitą piłkę uderzył głową, lobując bramkarza i obrońców gości. Sytuację próbował jeszcze ratować Joel Ward, ale na jego nieszczęście – bez skutku.
Kilkanaście minut przed ostatnim gwizdkiem Wenger był już chyba pewny swego. W krótkim odstępie czasu przeprowadził trzy zmiany. Na boisku pojawili się Aaron Ramsey, Francis Coquelin i Alex Oxlade-Chamberlain. Żadnemu z nich nie udało się jednak trafić do siatki, a sędzia zakończył mecz przy stanie 2:0 dla gospodarzy. Wynik taki był równoznaczny ze wskoczeniem przez Kanonierów na podium.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.