– O tym czy odejdę, czy zostanę zdecyduje przebieg rozgrywek w Bundeslidze. Kontrakt obowiązuje mnie wprawdzie do 2000 roku, jednak w przypadku degradacji Hansy do drugiej ligi będę panem samego siebie. Oczywiście liczę się z możliwością transferu, czy to w obrębie Niemiec, czy do innego zachodniego kraju – mówił Sławomir Majak w 1998 roku.
Rozmawiał Waldemar SKORUPKA
W lipcu minął rok od pańskiego transferu do Hansy Rostock. Czy to był dla pana dobry sezon?
Dla mnie nie był zły, a bardzo dobry dla mojego nowego klubu. Przed sezonem 1997-98 fachowcy nie dawali Hansie wielkich szans na utrzymanie się w pierwszej Bundeslidze. Tymczasem wystartowaliśmy bardzo dobrze i cały sezon walczyliśmy o miejsce gwarantujące udział w Pucharze UEFA, czyli o minimum piąte. Niestety na finiszu zostaliśmy wyprzedzeni przez Schalke 04. Pozostały nam kuchenne schody w Pucharze Intertoto…
Gdzie Hansę wyeliminował VSC Debreczyn, z którym z kolei poradził sobie Ruch Chorzów!
Mam pewien, niewielki, udział w sukcesie Ruchu. Gdy zadzwonił trener Orest Lenczyk, wyczerpująco poinformowałem go o silnych i słabych stronach węgierskiego zespołu. Awans kolegów z Chorzowa bardzo mnie ucieszył. Powiem szczerze, że w niego nie wierzyłem. Po zwycięstwie 3:0 w Debreczynie zadzwonił do mnie ponownie pan Lenczyk i serdecznie podziękował. Nie muszę dodawać, że było mi bardzo przyjemnie.
Nam też jest miło. Może jednak powie nam pan więcej o kulisach porażki Hansy z VSC Debreczyn?
Zostaliśmy chyba nieco zajechani przez trenera Ewalda Lienena. Nie zważając na to, że gramy w Pucharze Intertoto zaaplikował nam normalny cykl przygotowań. Powtarzał przy tym bez przerwy – Dla mnie najważniejsza jest Bundesliga. To pierwsza przyczyna. A druga to poważne osłabienie zespołu. Odeszło kilku piłkarzy, którzy decydowali o obliczu Hansy…
Czy rzeczywiście nie można załatać luki po Sergeju Barbarezie, Tonim Micevskim czy Steffenie Baumgarcie?
Jak pokazały nasze mecze sparringowe i gra w Pucharze Intertoto – na razie nie można. Przyszło wprawdzie do klubu siedmiu nowych zawodników, ale, moim zdaniem, nie reprezentują oni tej klasy co piłkarze wymienieni przez pana. A Barbarez – jak podaje niemiecka prasa sportowa – był już przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych nowym idolem kibiców Borussii Dortmund.
Czy takim idolem dla kibiców Hansy stanie się Nigeryjczyk Victor Agali, który przybył do Rostocku z francuskiego Tolonu?
Wokół Agalego jest wiele szumu. To młody 19-letni napastnik, na pewno bardzo utalentowany. Jednak musi upłynąć trochę czasu, aby był należycie przygotowany do trudów walki w Bundeslidze. Jak to się obrazowo u nas mówi: Agali to dopiero pieśń przyszłości…
Czyli w ataku Hansy jest praktycznie tylko jeden klasowy napastnik – Oliver Neuville, bo Chorwat Igor Pamić zawodził w poprzednim sezonie. Czy to oznacza, że Hansa będzie znowu grała na jednego napastnika?
Tak właśnie chyba będzie. W sparringach i w Pucharze Intertoto trener Lienen próbował różnych wariantów i ustawień. Jednak mecze pokazały, że nowi tak szybko nie wpasują się do zespołu i nie zapełnią luk po tych co odeszli. Ponieważ mamy bardzo trudny początek ligi, zapewne wrócimy do ustawienia z końcowych spotkań poprzedniego sezonu czyli grać będziemy z jednym napastnikiem. I będzie nim Oliver Neuville.
Fachowcy ponownie uznali Hansę za niemal pewnego kandydata do spadku. Przypominają, że po sezonie 1996-97, w którym jako beniaminek ekstraklasy zajęła ona szóste miejsce, przyszło potem załamanie formy. Zespół z Rostocku z trudem obronił się przed spadkiem zajmując piętnaste miejsce. Czy podobnie będzie i teraz?
Ja też zwróciłem na to uwagę. To oczywiście może się zdarzyć. Jednak wszyscy w zespole wierzymy, że do najgorszego nie dojdzie. Na pewno Hansa kadrowo nie jest tak silna jak poprzednio. Trzeba będzie zatem więcej harować na boisku i zdobywać punkty… sposobem.
Co Piłkarz Roku 1997, w rankingu naszej redakcji, porabiał podczas dość długiego, ze względu na finały mistrzostw świata we Francji, urlopu?
Razem z żoną, Elżbietą doglądaliśmy w Gidlach budowy naszego domu. „Pańskie oko konia tuczy” – zatem mamy już dom w stanie surowym, przykryty dachem, z wstawionymi oknami i zainstalowaną elektrycznością. Myślę, że na wiosnę przyszłego roku ukończymy jego budowę. Dopiero w ostatnim tygodniu przez wznowieniem rozgrywek mieliśmy trochę czasu, aby z dziećmi pojeździć na plażę, tu w Rostocku.
Otrzymał pan powołanie od trenera Janusza Wójcika na towarzyskie spotkanie z Izraelem.
Gra w reprezentacji jest dla mnie najważniejsza. I choć zapowiadało to dla mnie bardzo trudny okres – w sobotę 15 sierpnia mecz w Leverkusen, we wtorek 18 sierpnia z Izraelem, a w piątek 21 z Wolfsburgiem, jednak od razu uzgodniłem z trenerem Lienenem, że na kadrę jadę bez żadnego ale.
Czy śledzi pan przebieg wojny futbolowej w Polsce?
Oczywiście – byłem i jestem z tym na bieżąco. Odbieram Telewizję Polonia i Canal Plus. Ucieszyłem się, gdy minister Dębski odwiesił Zarząd PZPN, a FIFA nie ukarała polskich klubów i reprezentacji. Zagramy zatem 5 września z Bułgarią i to jest dla mnie najważniejsze.
W jakiej formie jest obecnie Sławomir Majak?
Tak jak pozostali koledzy z Hansy czuję w kościach trudy okresu przygotowawczego do sezonu i meczów w Pucharze Intertoto. W ostatnim tygodniu przed rozgrywkami trener Lienen nieco nam na szczęście odpuścił. Na początku września będę na pewno w dobrej formie. Stawka meczu z Bułgarią dodatkowo mnie mobilizuje.
W minionym sezonie rozegrał pan 30 meczów w Bundeslidze i strzelił 6 goli. Czy poprawi pan te osiągnięcia?
Wiele tu zależeć będzie od zwykłego piłkarskiego fartu. Jeśli ominą mnie kontuzje to zapewne nie stracę zaufania trenera i działaczy. Jeśli chodzi o strzelanie goli, to nie jest to moje główne zadanie w Hansie. Jeśli jednak los będzie sprzyjał to na pewno poprawię bramkowy bilans.
W Hansie, poza panem, no i może Oliverem Neuville’m, nie ma innych piłkarzy, których sprzedaż mogła by podratować klubową kasę. Czy myśli pan o odejściu?
Ma pan sporo racji. Jednak o tym czy odejdę, czy zostanę zdecyduje przebieg rozgrywek w Bundeslidze. Kontrakt obowiązuje mnie wprawdzie do 2000 roku, jednak w przypadku degradacji Hansy do drugiej ligi będę panem samego siebie. Oczywiście liczę się z możliwością transferu, czy to w obrębie Niemiec, czy do innego zachodniego kraju. Wszystko zależy od propozycji – kto ją złoży i na jakich warunkach.
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 34/1998)
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.