Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że rozgrywki ligi włoskiej nie zostaną wznowione na początku maja. Taki właśnie scenariusz został przyjęty kilkanaście dni temu, ale już dziś wiemy, że nie ma większych szans na to, by piłkarze wrócili do gry w tym właśnie terminie.
Coraz więcej wskazuje na to, że włoska piłka nie wróci zbyt szybko (fot. Reuters)
Włochy to aktualnie jeden z najbardziej dotkniętych przez koronawirusa kraj na świecie. Każdego dnia tysiące nowych osób zostaje zarażonych, a setki umierają. Nic więc dziwnego, że w chwili obecnej niewielu myśli o piłce nożnej. Zanim więc zapadnie decyzja o tym, by futbol mógł wrócić do jadłospisu kibiców, najpierw na właściwe tory będą musiały wrócić inne aspekty funkcjonowania społeczeństwa.
Przypomnijmy, że początkowo uważano, że rozgrywki Serie A zostaną wznowione na początku kwietnia, jednak bardzo szybko zdecydowano, że bardziej realnym wariantem będzie maj. Sytuacja epidemiczna w kraju jest jednak tak zła, że na dziś również drugi z wymienionych terminów nie jest realny.
Żadnych wątpliwości w tej kwestii nie zostawił Vincenzo Spadafora, włoski minister sportu. Jego zdaniem, nawet jeśli piłkarze otrzymają zgodę na grę, to i tak czeka ich walka o ligowe punkty na pustych stadionach.
– Wszystkie nasze decyzje uzależniamy od tego, co będzie się dalej działo na froncie walki z koronawirusem – powiedział Spadafora podczas wizyty w studio Rai 3. – Wszystko wskazuje na to, że rozgrywki piłkarskie i tak nie zostaną wznowione przed 3 maja, ale nawet jeśli ruszą później, to możemy się spodziewać meczów przy pustych trybunach – dodał.
– Słyszałem, że pojawiła się taka propozycja. To oczywiście bardzo skomplikowane, ale taka możliwość istnieje. Decyzja w tej sprawie nie zależy jednak od rządu, a od władz Serie A – zakończył.