Od miesięcy Patryk Małecki chętnie manifestuje swe przywiązanie do Wisły oraz zaprzyjaźnionej Lechii. Pomocy w strzelaniu bramek dopatruje się w koszulce Pruszcza Gdańskiego, którą często zakłada pod trykot meczowy, wierzy, że to jego amulet.
Przy okazji meczu w Gdańsku, kibice zorganizowali spotkanie z Patrykiem Małeckim właśnie w Pruszczu. – Spotkałem się z kibicami, było bardzo fajnie. Wszyscy życzyli sobie, aby padł remis, ja powiedziałem, że raczej wygramy i się sprawdziło.
Gdy schodził z boiska, żegnały go oklaski. Po końcowym gwizdku pociągnął drużynę pod młyn gospodarzy i wspólnymi pomeczowymi okrzykami fetował z kibicami. – Cieszę się, dziękuję wszystkim kibicom z Gdańska za ciepłe przyjęcie i to że jestem tu zawsze mile witany. Dziękuję im z całego serca.
Małecki miał dziś wiele powodów do radości – ciepłe przyjęcie, oznaki sympatii, ale przede wszystkim komplet cennych punktów. – Po dwóch porażkach chcieliśmy zaprezentować się jak najlepiej. Pokazaliśmy charakter, wolę walki i dzięki temu wygraliśmy. „Mały” nie podziela poglądu, że Lechia rozczarowała swym występem. – Grali konsekwentnie, starali się, jednak dzisiaj to my byliśmy lepszą drużyną. Każdy z nas zostawił dużo sił, Lechia Gdańsk nie stworzyła sobie aż tak dogodnych sytuacji z tego względu, że graliśmy blisko siebie, byliśmy bardzo zdeterminowani po tych dwóch porażkach. Ale Lechia to bardzo dobry zespół, wielokrotnie pokazali, że potrafią grać w piłkę i na pewno zajmą bardzo dobre miejsce w lidze.
Zwieńczeniem spotkania okazało się nieszablonowe trafienie Michaiła Siwakowa, chwilę wcześniej wprowadzonego na plac gry. – To było takie zakończenie meczu. Myślałem, że mi poda, ale nie widział mnie. Cieszymy się bardzo, jak już wychodzi, to wszystko. Chcielibyśmy, aby w następnych meczach było tak samo.
Kto może zagrozić Wiśle w zdobyciu mistrzostwa? – Jagiellonia na pewno pokaże się jeszcze z dobrej strony. Poza tym już też Lech nas goni, Legia, Lechia. Jest jeszcze kilka zespołów, które mogą nam zagrozić. Nie możemy oglądać się na nikogo. Naszym następnym rywalem jest Lech Poznań, będziemy robić wszystko, aby zdobyć trzy punkty. Jeżeli będziemy robić swoje, myślę, że nikt nam nie przeszkodzi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.