– Był to bardzo zacięty mecz, stworzyliśmy więcej sytuacji strzeleckich. Zagraliśmy bardzo konsekwentnie i rzetelnie jako drużyna – powiedział po zwycięstwie z Lechem PoznańPatryk Małecki. Wisła Kraków wygrała 1:0 i jest bardzo bliska zdobycia mistrzostwa Polski.
– Graliśmy u siebie, przed własną publicznością, na własnym stadionie, więc chcieliśmy jak najszybciej strzelić bramkę. Wiadomo jednak, że Lech jest bardzo dobrym zespołem, ma bardzo dobrych zawodników. W drugiej połowie wyglądało to już wszystko lepiej, stworzyliśmy 2-3 sytuacje, w których bramki powinny paść, ale dla mnie i tak najważniejsze jest to, że po trzech latach mogę się cieszyć ze zwycięstwa nad Lechem. Nie wydaje mi się, że Lech był słabą drużyną, a to my byliśmy mocni. Graliśmy bardzo agresywnie, bardzo blisko siebie i to my bardziej chcieliśmy wygrać ten mecz – stwierdził pomocnik „Białej Gwiazdy”.
– Nie mogę doczekać się meczu z Cracovią, bo jest to dla mnie bardzo ważny mecz. Straciłem mistrzostwo w meczu z Cracovią i jest duża szansa, że teraz je zdobędę w meczu z Cracovią. Dlatego też zrobię wszystko, żeby tak było. Jednak derby rządzą się własnymi prawami, w tym meczu nie będzie finezyjnej gry, tylko będzie walka na boisku, każdy z nas zostawi mnóstwo sił na murawie i każdy z nas będzie chciał wygrać ten mecz przede wszystkim dla kibiców. Nie możemy patrzeć na to, że Cracovia zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Wygrała przecież dwa ostatnie mecze, jest podbudowana psychicznie, a że walczy o utrzymanie, to każdy punkt jest dla niej ważny. My jednak gramy przed własną publicznością i wierzę, że uda się wygrać – powiedział piłkarz Wisły.
– Wolałbym sobie hasać po boisku, strzelać bramki i asystować, ale nie to byłoby zbyt piękne. Trener wyznacza nam taktykę, której musimy się podporządkować. Ja już wcześniej mówiłem, że nie jest ważne, kto strzela bramki, ale ważne jest to, by Wisła wygrywała i fajnie grała w piłkę. Jestem od tego, żeby pomagać tej drużynie – zapewnił Małecki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.