Maciej Małkowski to czołowy skrzydłowy ekstraklasy i jeden z najlepszych w niej asystentów. Zimą mówiło się o zainteresowaniu jego osobą ze strony Lecha Poznań, gdzie miał zastąpić Sławomira Peszkę, a także klubów zagranicznych, między innymi Borussii Moenchengladbach. – Raczej tylko o tym czytałem w Internecie lub prasie – mówi Małkowski „PN”. – Doświadczenie mnie nauczyło, że jak ktoś do ciebie nie dzwoni bezpośrednio i nie mówi, że jesteś mu potrzebny, to znaczy, że nie ma żadnego tematu. Na razie obowiązuje mnie jeszcze roczny kontakt z GKS Bełchatów, przy czym nie rozmawiałem jeszcze z nikim o jego przedłużeniu. Do Bełchatowa Małkowski trafił z Odry Wodzisław za kwotę około 500 tysięcy złotych. Jego wartość wzrosła jednak w tym czasie kilkukrotnie. Ponoć w umowie z PGE GKS widnieje suma odstępnego w wysokości 400 tysięcy euro. Suma, która nie odstraszy nawet czołowych polskich klubów. – Na temat odstępnego nie chciałbym się wypowiadać. Nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę. Pewnie że kiedyś chciałbym wyjechać, ale nie snuję marzeń. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem młodzieniaszkiem. Zbyt dużo czasu straciłem w GKS Jastrzębie. Przez dwa lata doszedłem do punktu, że dalszy tam pobyt był bez sensu. Tyle że byłem blokowany, w efekcie do Wodzisławia trafiłem dopiero w wieku 23 lat. Dlatego teraz trudno mi wybrzydzać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.