– Straciliśmy takie bramki jak straciliśmy i przegraliśmy ponownie mecz – najprościej jak można było podsumował przegraną 1:3 Korony Kielce z Legią w Warszawie bramkarz gości Zbigniew Małkowski.
Korona prowadziła w pierwszej połowie po strzale Grzegorza Lecha i niewiele wskazywało na wynik jaki ukazał się na tablicy po 90 minutach. Przy stanie 1:2 Małkowski przy rzucie rożnym ruszył na pole karne rywali. Legioniści jednak skontrowali, piłkę otrzymał szybki Manu, przekazał ją do Miroslava Radovicia i Serb wbiegł z nią do opuszczonej bramki Korony. Legia specjalizuje się w tego rodzaju sytuacjach. Jesienią tak właśnie przypieczętował wynik na 2:0 Jakub Rzeźniczak, po tym jak bramkę opuścił Grzegorz Sandomierski. Natomiast wiosną w meczu z Zagłębiem pod pole karne rywali dla odmiany ruszył Wojciech Skaba, co skończyło się wyrównaniem dla Legii po główce Michala Hutnika.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.