Manchester City o krok od zapewnienia sobie mistrzostwa Anglii. „The Citizens” pokonali w delegacji Tottenham Hotspur (3:1) i jeśli w niedzielę podczas swojego meczu potknie się Manchester United, to puchar za zwycięstwo w Premier League powędruje na Etihad Stadium.
„Obywatele” o krok od mistrzostwa Anglii (fot. Reuters)
Zawodnicy Pepa Guardioli przegrali trzy ostatnie spotkania i na perfekcyjnym jak do tej pory sezonie Manchesteru City pojawiła się ogromna rysa. „Obywatele” pożegnali się z Ligą Mistrzów na etapie ćwierćfinału, a jakby tego było mało przegrali na własnym boisku derby z United. Kibice zastanawiali się więc, czy ich drużyna wpadła w jakiś poważniejszy kryzys, czy zdoła na Wembley zagrać tak, jak nas do tego wcześniej przyzwyczaiła.
Mecz w Londynie był zapowiadany jako szlagier tej kolejki, ale „dojechać” na niego zdołała tylko jedna drużyna i wcale nie byli to gospodarze. Od początku zdecydowanie bardziej okazale prezentowali się przyjezdni z Manchesteru, którzy byli lepsi praktycznie w każdym elemencie gry, a ich przewaga została w końcu przekuta na gola.
W 22. minucie Vincent Kompany obsłużył kapitalnym podaniem Gabriela Jesusa, a ten wpadł z piłką w pole karne i mocnym strzałem nie dał Hugo Llorisowi żadnych szans na skuteczną interwencję.
Podopieczni Mauricio Pochettino nie zdołali się na dobre otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już Manchester City zadał drugi cios. Niestety, nie obyło się bez kontrowersji.
W 25. minucie Lloris w bezmyślny sposób sfaulował szarżującego Raheema Sterlinga i sędzia Jonathan Moss podyktował rzut karny. Jak się jednak okazało, francuski bramkarz zagrał niezgodnie z przepisami – prawda, ale faul miał miejsce poza obrębem pola karnego. Goście powinni więc dostać jedynie rzut wolny, ale niewykluczone, że kapitan Tottenhamu zasłużył na czerwoną, a nie żółtą kartkę.
Mleko się jednak rozlało, a do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Ilkay Gundogan, który pewnym strzałem dał swojej drużynie drugiego gola.
Wydawało się, że piłkarze Guardioli w pełni kontrolują przebieg wydarzeń na boisku, jednak na kilka minut przed końcem pierwszej połowy londyńczycy w końcu odpowiedzieli. Harry Kane obsłużył dobrym podaniem Christiana Eriksena, a ten na pełnej szybkości wpadł przed bramkę i dość szczęśliwie, bo po przebitce skierował piłkę do siatki. Gospodarze złapali kontakt i wiatr w plecy przed drugą częścią spotkania.
Po zmianie stron goście próbowali kontrolować przebieg gry, wiedząc, że zwycięstwo na Wembley i strata punktów Manchesteru United podczas niedzielnego spotkania z najsłabszym w stawce West Bromwich Albion da im mistrzostwo kraju. Guardiola nie chciał także podejmować zbyt dużego ryzyka, mając w pamięci chociażby ostatnie derby, podczas których jego zespół roztrwonił kapitał dwóch goli.
Tym razem Manchester nie wypuścił już z sideł złapanego i rannego rywala, dobijając go w 70. minucie. Dokonał tego Reheem Sterling, który kilka chwil wcześniej zmarnował stuprocentową okazję, pudłując na praktycznie pustą bramkę. Anglik bardzo szybko otrzymał jednak szansę na zmycie plamy i dobił obroniony przez Llorisa strzał. 3:1 i było już praktycznie po wszystkim.
22 – Raheem Sterling scored his 22nd goal of the season for Manchester City, which is now at least twice as many as he’s registered in any of his previous seasons in all competitions (11 in 2014/15 and 2015/16). Pepped. pic.twitter.com/9Na0fCNgmm
Kolejnych goli na Wembley już nie zobaczyliśmy i po ostatnim gwizdku z przełamania złej serii i ważnego zwycięstwa mogli się cieszyć gracze Guardioli. Manchester City jest o krok od mistrzostwa i tylko jakiś nieprawdopodobny kataklizm mógłby sprawić, że Premier League wygra jednak inna drużyna.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.