W spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów Manchester City był zdecydowanym faworytem w starciu z FC Basel. Angielski gigant praktycznie już w pierwszym spotkaniu zapewnił sobie awans do ćwierćfinału.
Na papierze różnica klas pomiędzy tymi zespołami była ogromna. Jednak jeśli FC Basel chciało nawiązać walkę z Manchester City, to musiało powalczyć o korzystny wynik na własnym terenie. Tego jednak Szwajcarom nie udało się osiągnąć i w dzisiejszym starciu Anglicy pokazali swoją wyższość.
— UEFA Champions League (@ChampionsLeague) 13 lutego 2018
Od pierwszych minut spotkania przewaga angielskiego giganta była ogromna. Po 20 minutach meczu było już praktycznie po zawodach.
Przyjezdni wyszli na prowadzenie już w 14. minucie meczu. Ilkay Gundogan otrzymał doskonałe dośrodkowanie od Kevina De Bruyne i oddał celne uderzenie głową.
Zaledwie cztery minuty później było już 2:0 dla Manchesteru City. Tym razem Bernardo Silva bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym FC Basel i uderzeniem z kilku metrów pokonał bramkarza FC Basel, który mógł jednak w tej sytuacji zachować się lepiej.
Pomimo dwubramkowego prowadzenia Manchester City nie zwalniał. Minęło kolejne pięć minut i The Citizens prowadzili już 3:0! Tym razem na strzał z dystansu zdecydował się Sergio Aguero.
Pierwsze 45 minut pokazało różnicę klas pomiędzy obydwoma drużynami. FC Basel zostało znokautowane i chyba nikt nie spodziewał się cudu w drugiej odsłonie meczu.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu Manchester City jeszcze podwyższył swoje prowadzenie. W 53. minucie Aguero dograł do Gundogana ustawionego przed polem karnym. Pomocnik The Citizens oszukał defensora rywali i zdobył bramkę na 4:0.
Ostatecznie właśnie takim wynikiem zakończyło się wtorkowe spotkanie. Rewanż na terenie Manchesteru City pozostaje zatem już tylko formalnością.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.