Wydawało się, że dokończenie tego sezonu Premier League nie będzie możliwe. Pojawiały się czarne scenariusze, mnóstwo spekulacji z rozwiązaniami na zakończenie rozgrywek, ale ostatecznie po długich tygodniach oczekiwań liga angielska wraca do gry! Na pierwszy ogień… zaległości.
Cztery z dwudziestu drużyn nie zdążyły rozegrać swoich meczów w ramach 29. kolejki. Mowa o Arsenalu, Aston Villi, Manchesterze City oraz Sheffield United. Dzisiaj Villans zmierzą się z Szablami, a Obywatele podejmą Kanonierów.
Jako pierwsi w Premier League na boiska wybiegną piłkarze Aston Villi i Sheffield. Przed sezonem obie ekipy miały ze sobą rywalizować w walce o utrzymanie i w przypadku Villans te przypuszczenia się sprawdziły. Beniaminek z Sheffield jest jednak jednym z największych pozytywnych zaskoczeń rozgrywek, zajmuje siódme miejsce, a jeśli dzisiaj wygra przeskoczy w tabeli Manchester United i Wolverhampton. Jeśli Manchester City nie zostanie dopuszczony do europejskich pucharów, wówczas Szable – jeśli zajmą piątą pozycję – zagrają w Lidze Mistrzów!
Wszystko wskazuje na to, że dla Sheffield bieżące rozgrywki będą historyczne. W erze Premier League United zajęli najwyżej 14. miejsce w tabeli. Dzisiaj są siedem pozycji wyżej i jeśli podtrzymają formę sprzed wybuchu pandemii, nie ma podstaw do niepokoju.
Terminarz jednak nie będzie łatwy. Szable zaczynają rywalizację w nowej rzeczywistości od trzech wyjazdów – Aston Villa, Newcastle i Manchester United – a pierwszy mecz u siebie zagrają z Tottenhamem. Kiedy jednak przypomnimy sobie wyniki z poprzednich miesięcy (1:0 z Arsenalem u siebie i 1:1 na wyjeździe, 3:3 z Manchesterem United u siebie, 2:2 na wyjeździe z Chelsea czy 1:1 na wyjeździe z Tottenhamem), wówczas wcale nie trzeba skazywać beniaminka na pożarcie.
Aston Villa walczy natomiast o utrzymanie. Do bezpiecznej strefy brakuje zaledwie, a może aż, dwóch punktów. Kiedy jednak spojrzymy na terminarz spotkań, które zostały Villans do końca sezonu, trudno doszukiwać się powodów do optymizmu…
Początek meczu Aston Villa – Sheffield United o 19:00.
***
Sheffield walczy o historyczne wejście do europejskich pucharów, Aston Villa marzy o pozostaniu w Premier League, a Manchester City chce jak najszybciej przypieczętować… wicemistrzostwo Anglii. Obywatele już dawno pogodzili się, że stracą tytuł mistrzowski, który powędruje do Liverpoolu, dlatego nie pozostaje im nic innego niż rywalizacja o srebrne medale.
Pierwszym rywalem The Citizens będzie Arsenal. Londyńczycy zdążyli rozegrać przed meczem ligowym dwa sparingi – wygrali 6:0 z Charltonem i przegrali 2:3 z Brentford. Czy to oznacza, że ekipa Pepa Guardioli będzie dzisiaj miała łatwe zadanie?
Jeśli spojrzymy w historię ostatnich spotkań pomiędzy tymi zespołami, to wydaje się, że trzy punkty dla City są najbardziej prawdopodobne. Kanonierzy po raz ostatni wygrali w lidze z Obywatelami pięć lat temu, czyli jeszcze przed erą Guardioli… Dawno.
Londyńczycy wiedzą, że obecny sezon może zapisać się niechlubnie na kartach historii klubu. Jest szansa i to nawet spora, że Arsenal wypadnie z pierwszej szóstki Premier League po raz pierwszy od 25 lat! Ostatni raz Kanonierzy zajęli miejsce poza pierwszą szóstką w 1995 roku. Inna sprawa, że w 2020 roku ekipa Mikela Artety nie przegrała jeszcze w lidze, co daje promyk nadziei na uratowanie miejsca, które zagwarantuje prawo gry w europejskich pucharach.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.