Manchester City jest już jedną nogę w najlepszej „ósemce” Champions League. „Obywatele” wyszli w Gelsenkirchen ze sporych tarapatów, jednak na końcu wszystkich rachunków mogli się cieszyć ze zwycięstwa (3:2).
Manchester City wyszedł ze sporych tarapatów (fot. Reuters)
W tej parze wszystko miało być jasne, jeszcze przed wybrzmieniem pierwszego gwizdka. Znajdujący się w uderzeniu Manchester City miał zmieść zawodzące i zagrożone spadkiem z Bundesligi Schalke, zapewniając sobie awans już w pierwszym meczu. Takie rozwiązanie wydawało się jedynym możliwym, szczególnie, jeśli spojrzało się na formę obu zespołów.
Podopieczni Pepa Guardioli po lekkiej grudniowej zadyszce, odnoszą ostatnio zwycięstwo za zwycięstwem i są na najlepszej drodze ku temu, by zdobyć mistrzostwo Anglii. Wielkim marzeniem „Obywateli” jest jednak triumf na arenie europejskiej i nic dziwnego, że nie zamierzali oni stosować wobec zawodzącego rywala żadnej taryfy ulgowej.
Zgodnie z przewidywaniami, goście od początku przejęli kontrolę nad przebiegiem zdarzeń na boisku i chociaż Schalke dzielnie się broniło, to sił piłkarzem z Gelsenkirchen starczyło na zaledwie osiemnaście minut. To właśnie wtedy fatalny błąd bramkarza zdołał wykorzystać David Silva, który przejął nieudolne podanie, wyłożył piłkę do Sergio Aguero, a ten dopełnił formalności, strzelając do opuszczonej bramki.
Jak się jednak okazało, Manchester nie poszedł za ciosem i to sprawiło, że Schalke zdołał nieco uporządkować swoje szeregi. Efekt? W 38. minucie Nicolas Otamendi zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia – chociaż dopiero po interwencji systemu VAR – podyktował „jedenastkę”. Jej pewnym egzekutorem okazał się Nabil Bentaleb i cała zabawa rozpoczęła się od początku.
Jeśli kibice drużyny gości byli zaskoczenie tym, że „Die Knappen” doprowadzili do wyrównania, to po tym, co stało się pod koniec pierwszej połowy, w ich szeregach musiała zapanować spora konsternacja. W 43. minucie Fernandinho faulował przeciwnika w obrębie „szesnastki” i sędzia musiał po raz kolejny wskazać na „wapno”. Do piłki ponownie podszedł Bentaleb i Schalke objęło prowadzenie, a na Veltins Arenie zapachniało niespodzianką.
Nabil Bentaleb has now taken 13 penalties for Schalke across all competitions:
Po takich ciosach w pierwszej połowie, można było w ciemno zakładać, że w drugiej Manchester City rzuci się na przeciwnika niczym wygłodniała bestia i będzie chciał jak najszybciej odrobić straty. Gospodarze bronili się jednak bardzo mądrze, a także szczęśliwie, a kiedy w 68. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Otamendi, sensacja stawała się coraz bardziej realna.
Końcówka należała jednak do gości, którzy nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale także strzelili bramkę na wagę zwycięstwa. Sprawy w swoje ręce wzięli młodzi skrzydłowi Manchesteru, a więc Leroy Sane i Raheem Sterling, którzy przed spotkaniem rewanżowym na Etihad Stadium postawili swój zespół w dogodnym położeniu.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.