Puchar Ligi dla Manchesteru City. Drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę po serii rzutów karnych pokonała Chelsea i obroniła trofeum z poprzedniego sezonu.
Ederson bohaterem rzutów karnych (fot. Reuters)
Zawiedzeni klasykiem na Old Trafford kibice, liczyli na to, że lepszy spektakl stworzą na londyńskim Wembley piłkarze Chelsea i Manchesteru City. Obie drużyny miały się w końcu zmierzyć w walce o trofeum, a przy okazji takich meczów nikt nie odpuszcza.
Szczególne znaczenie niedzielne spotkania miało dla Maurizio Sarriego, menedżera „The Blues”, który od dłuższego czasu nie ma zbyt dobrej prasy i spekulowano, że porażka w finale mogła go kosztować posadę. Włoski szkoleniowiec na pewno miał w pamięci to, że jego zespół został nie tak dawno rozbity właśnie przez Manchester aż 0:6 i chciał za wszelką cenę wziąć rewanż, zmazując plamę na honorze.
Już pierwsze minuty pokazały, że starcie na Wembley będzie zupełnie innym od tego, którego świadkami byliśmy na Etihad Stadium. Chelsea grała bardziej zdyscyplinowanie, mądrzej i cierpliwiej, pokazując, że praca domowa po srogiej lekcji, która została jej udzielona przez zespół Pepa Guardioli została odrobiona.
Czas uciekał, a na boisku oglądaliśmy porządną partię piłkarskich szachów. Manchester City próbował atakować pozycyjnie, Chelsea bezbłędnie się broniła, nie zostawiając zbyt wiele miejsca rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Wszystkie atuty zespołu Guardioli zostały zneutralizowane, natomiast londyńczycy szukali swoich szans w zaczepnych wypadach, których z minuty na minutę było coraz więcej.
W pierwszej połowie goli ostatecznie w finale Carabao Cup nie zobaczyliśmy, jednak ostatnie minuty przed przerwą dały nadzieję, że po zmianie stron obejrzymy nieco bardziej emocjonujące spotkanie.
W 56. piłka zatrzepotała ostatecznie w siatce, ale Sergio Aguero cieszył się z gola zaledwie kilka chwil. Argentyńczyk został bowiem złapany na pozycji spalonej, a sędzia postanowił się upewnić, co do prawidłowości swojej decyzji i po konsultacji z systemem VAR, bramki ostatecznie nie uznał.
W odpowiedzi swoim geniuszem błysnął Eden Hazard, który otrzymał długie podanie z głębi pola, na pełnej szybkości wpadł w pole karne Manchesteru i odegrał do N’Golo Kante. Francuz nie przymierzył jednak dobrze i posłał futbolówkę ponad poprzeczką bramki Edersona.
Im bliżej końca zawodów, tym więcej wskazywało na to, że do wyłonienia lepszego zespołu potrzebna będzie dogrywka. I co? I dokładnie tak było. Arbiter nie miał wyboru i skoro żadnej z drużyn nie udało się strzelić gola, to kibice na Wembley musieli się przygotować na dodatkowy czas gry.
Także dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku, a jego głównym wydarzeniem była domowa Arizabalagi, który wbrew woli trenera nie chciał zejść z boiska, czym doprowadził Sarriego do skrajnej furii. O tym, kto zdobędzie Puchar Ligi musiały zadecydować rzuty karne. Te lepiej wykonywali piłkarze Manchesteru City, którzy sięgnęli po trofeum.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.