Wielokrotny reprezentant kraju, w polskiej lidze znany z występów w Ruchu Chorzów, a przede wszystkim w Wiśle Kraków w Polonii debiutował. Na początku okresu przygotowawczego rutynowany zawodnik, który dwa poprzednie sezony spędził w Grecji grywał jako stoper i był z tego zadowolony. Trener Jacek Zieliński ma jednak w środku defensywy tłok – są Tomasz Jodłowiec, Adam Kokoszka i ewentualnie Maciej Sadlok, obecnie kontuzjowany. Baszczyński w sposób naturalny wrócił więc na prawą obronę. I pomysł okazał się dobry. Był oazą spokoju, mimo kłopotów udanie radził sobie z Razackiem Traore.
– Było z mojej strony kilka prób wyjścia do ofensywy. Może więcej w grach kontrolnych robiliśmy przejść przez środek boiska i było łatwiej. Ja profesor? Chciałem kiedyś dłużej się uczyć i może bym do tej profesury doszedł. Ale poważniej, tego chyba wszyscy ode mnie oczekiwali, bym wprowadził trochę spokoju. Zdarzyła mi się też zabawna sytuacja, kiedy się potknąłem. Było więc wszystko. My boczni obrońcy mieliśmy dziś dużo pracy, bo Lechia ma mocne skrzydła. Traore i Ljukjanovs to bardzo dobrzy zawodnicy. Poprzedni sezon obserwowałem z boku. Traore to siła napędowa Lechii. Naprawdę bardzo groźny przeciwnik. Ale daliśmy radę – podsumował Baszczyński.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.