Plaga rasizmu nie opuszcza stadionów piłkarskich. Ostatnią głośną ofiarą dyskryminacji został Mario Balotelli.
Mario Balotelli zdobył dla Brescii bramkę, lecz nie zaliczy dzisiejszego popołudnia do udanych. (fot. Reuters)
Do przykrego zdarzenia doszło podczas niedzielnego spotkania Hellasu z Brescią w ramach 11. kolejki włoskiej Serie A. Fani gospodarzy mieli wykrzykiwać w kierunku Włocha niepochlebne słowa, na co ten zareagował dość impulsywnie – kopiąc piłkę w stronę trybun. Gra została przerwana, a po tym, jak koledzy zdołali uspokoić byłego piłkarza Manchesteru City, który chciał niezwłocznie opuścić boisko, sędzia pokazał mu żółty kartonik.
Ostatecznie Balotelli dokończył spotkanie i zdobył dla gości honorową bramkę. Co ciekawe, menedżer Verony – Ivan Jurić, zapytany po meczu o całe zajście, stwierdził, iż jego zdaniem do niczego poważnego nie doszło.
– Nie boję się przyznać, że dzisiaj nic się nie stało, nie było żadnych rasistowskich gwizdów – mówił w rozmowie ze Sky Italia opiekun zespołu z Verony. – Było dużo uszczypliwości skierowanych w stronę wielkiego piłkarza, ale nie miało to nic wspólnego z rasizmem.
Reprezentant Włoch nie jest jedynym zawodnikiem, który w ostatnim czasie doświadczył dyskryminacji rasowej. Wcześniej to samo spotkało Francka Kessiego czy chociażby Romelu Lukaku.