Na tę chwilę czekał cały kraj. Napięcie sięgało zenitu. Maroko było lepsze, ale żeby pokonać w półfinale Pucharu Narodów Afryki Nigerię, potrzebowało aż rzutów karnych. Ich bohaterem bramkarz Bono, który obronił dwie jedenastki. W finale gospodarze zagrają w niedzielę z Senegalem.
Na dwie godziny przed rozpoczęciem półfinałowego starcia 35.Pucharu Narodów Afryki pomiędzy Marokiem a Nigerią, kolejki kibiców do wejść na Stadion Księcia Moulaya Abdellaha w Rabacie zdawały się nie mieć końca. Na szczęście wszystko toczyło się sprawnie i bez zatorów. W morzu marokańskich kibiców ci pojedynczy z Nigerii byli prawdziwymi rodzynkami, ale gdy już się trafiali miejscowi traktowali ich serdecznie, często zapraszając do wspólnych zdjęć przed lśniącym nowością, czystością i elegancją obiektem. Kiedy jednak na jego murawie pojawili się nigeryjscy piłkarze przywitały ich gwizdy tak ogłuszające, że trudno było usłyszeć własne myśli. Gospodarzy, co oczywiste, potraktowano zgoła odwrotnie – aplauzem.
To olbrzymie wsparcie z trybun miało jednak swoją drugą stronę medalu – wiązało się z olbrzymią presją. – Półfinał Pucharu Narodów Afryki różni się od półfinału mistrzostw świata. Tam byliśmy postrzegani jako sprawcy niespodzianki. Teraz oczekiwania są inne, a naszym celem jest dotarcie do finału i zdobycie trofeum – mówił na przedmeczowej konferencji Walid Regragui, selekcjoner Maroka. – Pamiętasz półfinał mundialu w 2014 roku? – zapytał mnie nigeryjski dziennikarz Jide Jide-Ojo z portalu Sport24naija, którego zagadnąłem o szanse jego reprezentacji. – Brazylijczycy nie wytrzymali presji własnych kibiców i przegrali Niemcami 1:7. Dzisiaj będzie podobnie, a poza tym mamy lepszy zespół – uśmiechnął się szczerze.
Powszechnie spodziewano się meczu zamkniętego taktycznie, w którym decydować będą szczegóły. I faktycznie od początku taki był. Przed przerwą Maroko trochę dłużej utrzymywało się przy piłce, ale sytuacji bramkowych po obu stronach było jak na lekarstwo. Rywale oddali raptem po jednym celnym strzale. Publika, która nieustannie wrzała, na przemian gwiżdżąc i entuzjastycznie krzycząc, w zależności od tego, kto akurat był przy piłce, tylko raz bliska była ekstazy gdy strzał Achrafa Hakimiego z rzutu wolnego otarł się o boczną siatkę.
Druga połowa była już inna, w niej Maroko było lepsze, nawet zdecydowanie lepsze. Dobrze zakładało pressing, wygrało środek pola, zbierało prawie wszystkie tzw. drugie piłki, dobrze zamykało przeciwników w ich strefie obronnej. Cóż jednak z tego, skoro szybko i pomysłowo wymieniając piłkę niczym w handballu, po obwodzie pola karnego, gospodarze nie potrafili wyprowadzić żadnego ze swych graczy na dobrą pozycję strzałową. Nigeryjczycy choć z przodu nie mieli nic do zaoferowania, dobrze ustawieni w tyłach skutecznie strzegli dostępu do swojej bramki doprowadzając do dogrywki.
W dodatkowych trzydziestu minutach po zawodnikach obu zespołów widać było ubytek sił. Gra zrobiła się rwana, mnożyły się przerwy. Marokańczycy nie biegali już do pressingu tak jak wcześniej. Zmiany niczego nie wniosły, dobrej okazji nie stworzył nikt. Z każdą minutą coraz bardziej oczywiste wydawały się karne i faktycznie do nich doszło.
Kiedy w drugiej serii jako pierwszy pomylił się Hamza Igamane, padł na twarz jak ścięty, a cały stadion zamarł. Ale po chwili błąd kolegi naprawił Bono broniąc uderzenie Samuela Chukwueze. Trzecia seria bezbłędna, ale w czwartej znów Bono lepszy, tym razem od Bruno Onyemaechiego. W tej sytuacji potrzebny był gospodarzom tylko ostatni celny strzał. Youssef En-Nessyri się nie pomylił, a stadion eksplodował taką siłą radości, że wydawało się, iż za chwilę odfrunie.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.