W niedzielę Cracovia przegrała u siebie z Lechem Poznań 0:3. Jeden z najsłabszych występów w życiu zaliczył obrońca gospodarzy – Mateusz Żytko. Defensor „Pasów” po meczu nie krył rozczarowania swoją postawą…
Żytko kompletnie nie radził sobie z Artjomem Rudniewem. To właśnie po błędach Żytki Łotysz dwukrotnie wychodził na pozycję sam na sam z bramkarzem i miał kilka innych strzeleckich okazji. Wykorzystał dwie, strzelając swojego 13. i 14. gola w sezonie ligowym.
Dla 29-latka z Krakowa był to kolejny słaby występ na boiskach T-Mobile Ekstraklasy. – Najgorsze jest to, że nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Gdybym chlał wódę i imprezował, to wszystko byłoby jasne. Ale tak nie jest. Przykładam się do pracy, szanuję ją, a właściwie w każdym meczu u siebie wiążę sobie pętlę na szyi – twierdzi Żytko, który po starciu z „Kolejorzem” długo pozostawał w szatni…
– Przez dwie godziny po prostu myślałem. Leżałem na podłodze, a do państwa wyszedłem prawie na klęczkach. Będę starał się z nich podnieść. Nie wiem, może dźwig sobie kupię – mówił z powagą. – Na myśl przychodzi mi też piosenka „Mniej niż zero…”.
– Mam mętlik w głowie. Wszyscy mnie pocieszali, ale ja nie umiem się racjonalnie wytłumaczyć. Od kibiców nasłuchałem się m.in. słów na „ch”, ale sam podobnie nazwałbym takiego zawodnika. Dlatego spuściłem głowę i słuchałem wszystkich komentarzy. Usłyszałem, że nie zasługuję, by zakładać koszulkę Cracovii. Może to i prawda, choć robię wszystko, by było inaczej – zakończył Żytko.
W następnej serii spotkań Cracovia zagra na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.