Radosław Matusiak, który znalazł się w gronie piłkarzy, którym postawiono zarzuty w związku z aferą korupcyjną w polskim futbolu, postanowił walczyć o swoje dobre imię. Doświadczony napastnik stanowczo odpiera oskarżenia.
Popularny „Radomatu” miał uczestniczyć w procederze korupcyjnym w czasach gry w GKS-ie Bełchatów. Piłkarz twierdzi, że jest niewinny, a całą sprawę skomentował za pomocą specjalnego oświadczenia.
„W związku z doniesieniami mediów na temat tak zwanej afery korupcyjnej, dotyczącej GKS Bełchatów w sezonie 2004/2005 (w sezonie 2003/2004 nie byłem piłkarzem tego klubu), oświadczam, że nie przyznałem i nie przyznaję się do popełnienia postawionego mi przez prokuraturę zarzutu.
Wierzę, że obowiązująca w polskim prawie zasada: niewinny, dopóki nie udowodniono mu winy – nie jest tylko frazesem. W trakcie całej mojej piłkarskiej kariery nigdy nie wręczyłem ani nie obiecywałem żadnemu sędziemu, piłkarzowi, trenerowi, działaczowi oraz jakiejkolwiek innej osobie pieniędzy lub innej korzyści materialnej w celu ustalenia wyniku meczu.
Oświadczam również, że zgadzam się na publikowanie w mediach moich danych osobowych oraz wizerunku przy okazji publikacji lub emisji materiałów dotyczących tak zwanej afery korupcyjnej. Mając na uwadze dobro i tajemnicę śledztwa oraz zalecenie mojego adwokata, nie mogę komentować prowadzonego przez prokuraturę postępowania w wyżej wymienionej sprawie” – czytamy w oświadczeniu Matusiaka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.