Francuzi nie musieli wznosić się na wyżyny by rozpocząć eliminacje mundialu od zwycięstwa. Na Tarczyński Arenie we Wrocławiu pewnie pokonali Ukraińców 2:0. Przy drugiej bramce przebłysk swojego geniuszu zademonstrował Kylian Mbappe.
Zrządzeniem losu już na samym starcie kwalifikacji do przyszłorocznych mistrzostw świata, główny pretendent do awansu – Francja, zmierzył się ze swoim najgroźniejszym rywalem czyli Ukrainą. Trudno bowiem przypuszczać by Islandia i Azerbejdżan, pozostali uczestnicy zmagań w grupie D, mogli realnie zagrozić tej dwójce. Przyjazd wicemistrzów świata do Wrocławia – który na miejsce meczu „u siebie” wybrali Ukraińcy – wywołał olbrzymie zainteresowanie. Bilety, w cenach mieszczących się w przedziale między 80 a 500 złotych, wyprzedały się na dobry tydzień przed spotkaniem. Pod stadionem, w dniu meczu, można było je dostać tylko z drugiej ręki. Za najtańsze oferenci wołali złotych 300. Sześć razy tańsze były okolicznościowe szaliki na licznych stoiskach wokół Tarczyński Areny.
FOT. JAROSŁAW TOMCZYK
NA JEDNĄ BRAMKĘ
Didier Deschamp przywiózł na Dolny Śląsk najsilniejszy skład, z Kylianem Mbappe, Desire Doue, Bradleyem Barcolą czy Ousmane Dembele. Niewielu łowcom autografów udało się jednak powiększyć kolekcje o ich podpisy. Prosto z płyty lotniska Trójkolorowi odjechali do pilnie strzeżonego hotelu Q Hotel Plus na Bielanach Wrocławskich, z którego wychylili nosy jedynie na oficjalny trening i przedmeczową konferencję prasową.
Selekcjoner Tricolores zdecydował się na ustawienie z dwoma defensywnymi pomocnikami, Manu Kone i Aurelienem Tchouameni, ale przed nimi posłał na plac niezwykle ofensywny kwartet z Mbappe na szpicy. Podopieczni Serhija Rebrowa rozpoczęli w głęboko defensywnym 1-4-5-1, ale to oni w pierwszych minutach groźniej szarpali skrzydłami niesieni ogłuszającym dopingiem. W 10 min. zgasił go jednak Michael Olise. Najpierw zagrał długą piłkę z własnej połowy do Barcoli, potem pobiegł ile sił w pole karne rywali gdzie dostał podanie zwrotne i plasowanym strzałem pokonał Anatolija Trubina. Kilka minut później, z podobnej pozycji, Olise mógł podwyższyć, ale tym razem Trubin zdołał odbić piłkę po jego uderzeniu.
Dominacja Francuzów była w pierwszej odsłonie przytłaczająca. Gospodarze nie stworzyli pod ich bramką żadnego zagrożenia, rzadko zresztą przekraczali swoją połowę. To, że końcowy wynik dalej był sprawą otwartą było głównie kwestią tego, że Mbappe i spółka czasem zbyt długo zwlekali ze strzałami. Jakby większą przyjemność sprawiało im szukanie kolejnym podaniem okazji by do bramki rywali dosłownie wjechać. – Słabo na razie gramy, brakuje Wiktora Cygankowa, to duże osłabienie, zresztą jedno z wielu. Dobrze, że Trubin jest w formie i jeszcze trzyma nas w meczu – komentował w przerwie jeden z ukraińskich kibiców siedzących obok trybuny prasowej.
FOT. JAROSŁAW TOMCZYK
UKRAIŃSKA FALA
Mimo słabej postawy swojego zespołu ukraińscy kibice na trybunach tworzyli gorącą atmosferę, co rusz okraszając doping meksykańską falą, do której chętnie przyłączała się niewielka, kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców francuskich. Na boisku zaś, po godzinie gry, w końcu i pod francuską bramką zaczęło się coś dziać. W ciągu dwóch minut, najpierw uderzenie głową Artema Dovbyka wybił z linii bramkowej jeden z obrońców, a potem Ilia Zabarnyj, też głową, z bliska trafił w słupek. Dwa ostrzeżenia Francuzom wystarczyły. Podrażnieni odpowiedzieli kontrą, po której tym razem Olise wyłożył kapitalną prostopadłą piłkę Barcoli, ale ten huknął w sytuacji sam na sam wysoko nad bramką. Jak kończyć takie sytuacje pokazał mu wkrótce Mbappe. Dostał piłkę z głębi pola od Tchouameniego i mimo, że miał na plecach Zabarnego, obrócił się wraz z nim, a potem oderwał się ukraińskiemu obrońcy niczym pociąg szybkich prędkości, by po chwili pewnym strzałem zdobyć drugą bramkę i rozstrzygnąć mecz.
Mimo porażki ukraińscy kibice po ostatnim gwizdku brawami nagrodzili swoich graczy, którzy w kolejnej serii gier zagrają we wtorek w Baku z Azerbejdżanem. Francja w tym terminie podejmie w Paryżu Islandię.
Szwedzi wybrali stadion na potencjalny finał baraży o mundial
Jeżeli Szwecja upora się z Ukrainą w półfinale baraży o udział w mistrzostwach świata to będzie gospodarzem finału. Decydujący mecz może odbyć się w Solnie.