Radomiak Radom nie wygrał w tym sezonie jeszcze ani jednego spotkania w delegacji w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Cracovia do tej pory przegrała przy Kałuży tylko raz, a w dodatku notuje serię ośmiu meczów bez ligowej porażki.
Obie drużyny mają jeden wspólny mianownik: kiedy jako pierwsze strzelają gola, z reguły wygrywają. Radomiak miał taką sytuację trzykrotnie i trzy razy wygrał. Cracovia natomiast czterokrotnie obejmowała prowadzenie jako pierwsza w spotkaniu i w trzech meczach dopisała sobie komplet punktów, a raz padł remis.
Z drugiej strony obie ekipy mają problem z odwracaniem losów spotkania. Radomiak aż osiem razy jako pierwszy tracił gola, ale jak na króla remisów przystało, aż sześć razy potrafił odrobić straty, jednak bez nawiązki – bilans 6 remisów i 2 porażki. Cracovia wypada nieco lepiej, choć również osiem razy jako pierwsza traciła bramkę – w takiej sytuacji drużynie Michała Probierza udało się wygrać jeden mecz, cztery zremisować i trzy przegrać.
Czy dzisiaj przy Kałuży czeka nas zatem spotkanie do pierwszego gola? Radomiak w delegacjach ani razu nie wyszedł jako pierwszy na prowadzenie. Tak fatalnym bilansem może „pochwalić się” w lidze jedynie jeszcze Górnik Łęczna. Pasy na pięć spotkań u siebie, trzykrotnie jako pierwsze wychodziły na prowadzenie – 2 razy wygrały i raz zremisowały. Kiedy krakowianie pierwsi tracili gola, wówczas nie wygrali ani razu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.