Mecz, którego nie było od lat. Śląsk górą w derbach [KOMENTARZ]
Dokładnie 7648 dni czekaliśmy na ponowną rywalizację w Głogowie między Chrobrym a Śląskiem. Wówczas było to starcie na poziomie 3. ligi, a teraz oba zespoły spotkały się po długich latach na zapleczu Ekstraklasy.
Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jakaś część kibiców zarówno Chrobrego jak i Śląska, nie pamiętają ostatniej ligowej potyczki z ich udziałem. Aby znaleźć ostatnie derby w Głogowie z wrocławianami, musimy cofnąć się aż do 11 września 2004 roku. W 6. kolejce tamtejszej 3. ligi padł remis 1:1.
Zdecydowanie w innych okolicznościach oba zespoły spotkały się w szóstej serii gier na poziomie Betclic 1. ligi. Jedni i drudzy mieli przed kolejką na koncie osiem punktów i zajmowali miejsca dające baraże. Sęk w tym, że taki stan rzeczy mógł zadowalać wyłącznie drużynę trenera Łukasza Becelli, która kadrowo od Śląska na papierze wygląda znacznie słabiej.
Dla szkoleniowca Chrobrego mecz derbowy miał również wyjątkowy smak pod innym kątem. W przeszłości 46-letni trener był asystentem w Śląsku za kadencji Tadeusza Pawłowskiego od lutego 2014 do października 2015 roku. Choć sam Becella po ostatnim meczu z Miedzią Legnica stwierdził, że zostawia przeszłość i skupia się na teraźniejszości.
Niestety święto piłkarskie, jakie odbyło się późnym popołudniem w Głogowie, nie oglądali najzagorzalsi fani jednych jak i drugich. Wszystko za sprawą bojkotu, który od dłuższego czasu prowadzą kibice Chrobrego. Miejscowi protestują w sprawie policji, która „obstawia” mecze przy ul. Wita Stwosza i mocno utrudnia wejście sympatykom gospodarzy oraz zwłaszcza tych przyjezdnych. Do bojkotu dołączyli się również fani z Wrocławia, którzy postanowili nie przyjeżdżać.
W efekcie atmosfera podczas spotkania była dość…piknikowa. Nie było czuć piłkarskiego święta, jakim w zamyśle mają być derby. Zwłaszcza gdy mówimy o meczu, którego w Głogowie nie było prawie 21 lat. O bojkocie w wywiadzie dla portalu TVP Sport wspominał też sam Łukasz Becella. Szkoleniowiec Chrobrego mówił w rozmowie z Dominikiem Pasternakiem, że rozmowy z kibicami trwają, co więcej, sam jest ich inicjatorem.
Jednak na ten moment dialog skutków nie przyniósł, a chyba wręcz przeciwnie. Podczas meczu ze Śląskiem oraz wcześniejszym z Miedzią Legnica, grupa najzagorzalszych fanów Chrobrego poza stadionem odpaliła race, intonując równocześnie przyśpiewki antypolicyjne.
Śląsk znów górą w derbach
Przechodząc już stricte do wydarzeń boiskowych, nie będziemy zbytnio odkrywczy, mówiąc, że nie było to najlepsze spotkanie do oglądania. Często się mówi o meczach derbowych, jako spotkania pełne walki, gdzie decydują momenty i pojedyncze zrywy. W Głogowie tego dnia widać było, że Śląsk nie chce doprowadzić do sytuacji, w której będzie zmuszony do wejścia w grę rywala.
Natomiast, żeby na przerwę móc zejść z pozytywnym rezultatem, wrocławianie nie tylko musieli przewyższać przeciwnika kulturą gry, ale też i wykorzystywać każdy, najmniejszy błąd. To właśnie pomyłka Myrosława Mazura przed własnym polem karnym sprawiła, że Śląsk objął prowadzenie i mógł z większą pewnością siebie operować futbolówką. – Mieliśmy problem z przełożeniem treningu na mecz. Dopiero gol Damiana Warchoła sprawił, że zwiększyła się kontrola nad meczem. Chociaż grając na wyjeździe, nie byłem za bardzo pewny siebie – mówił po meczu trener Simundza.
Zdecydowanie pierwszą połowę można śmiało określić mianem Damiana Warchoła. Napastnik zastępujący tego dnia pauzującego Przemysława Banaszaka, walnie przyczynił się swoim dubletem do trzech punktów dla swojej drużyny. – Mamy dwójkę świetnych napastników w zespole, którzy do tego są w wyśmienitej formie. Każdy trener chciałby mieć taki pozytywny ból głowy, jaki ma nasz – komentował występ kolegi kapitan zespołu Serafin Szota.
Damian Warchoł bez skrupułów wykorzystuje błąd obrońcy Chrobrego Głogów!
– Nie boję się Wisły. Zmierzą się ze sobą dwa bardzo dobre zespoły i wierzę, że trzy punkty wrócą do Wrocławia – komentował Szota przed meczem z Białą Gwiazdą. Niewątpliwie stoper Śląska ma racje. W najbliższą niedzielę przy ul. Reymonta zagrają dwie uznane marki, a oglądający pewnie będą się zastanawiać, czy to aby na pewno wciąż jest Betclic 1. liga. Zwłaszcza że na tydzień przed meczem nie było już ani jednego biletu w sprzedaży.
Jednak w Krakowie obie drużyny, mimo że z tym samym celem, to przystąpią do meczu w nieco odmiennych nastrojach. Śląsk potrzebował kilku spotkań, aby się rozkręcić i zacząć wygrywać. Z kolei Wisła od pierwszego spotkania jest nie do zatrzymania, mając po pięciu meczach więcej strzelonych goli (23) niż Warta Poznań przez cały poprzedni sezon (22). Nie będziemy mijać się z prawdą, jeśli powiemy, że Biała Gwiazda jest zdecydowanym faworytem starcia ze spadkowiczem.
Mimo niezłej sytuacji Śląska w tabeli, kibiców ze stolicy Dolnego Śląska może martwić jeszcze styl, który nie jest najlepszy. Do tego dochodzą olbrzymie trudności na wyjazdach, gdzie dopiero w Głogowie wrocławianie zgarnęli pierwsze zwycięstwo. Choć tak jak i w Opolu, gdzie ostatecznie skończyło się remisem, końcówka meczu po golu z rzutu karnego na 1:2 była mocno nerwowa.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.