Mistrz Polski, nauczony doświadczeniem z ostatniego meczu w Legnicy, zaprezentował się trochę lepiej i zgarnął trzy punkty. O zwycięstwie zadecydowała jedna bramka, choć powinno ich być znacznie więcej.
I to nie tylko po stronie Kolejorza. Goście z Legnicy znowu pokazali, że potrafią tworzyć sobie sytuacje i z każdym rywalem mogą być groźni. Na trudnym terenie, jakim niewątpliwie jest stadion Lecha, beniaminek grał odważnie, zadziornie i agresywnie, dzięki czemu wykreował sobie kilka dobrych okazji do zdobycia bramki. Problem był jednak taki jak w przypadku Lecha – nieskuteczność.
Gospodarze na własne szczęście jedną swoją sytuację wykorzystali, i to ona dała im zwycięstwo w dzisiejszym meczu. W 17. minucie zasieki defensywne Miedzi zostały złamane przez duet Szwedów. Filip Dagerstal podał, a Mikael Ishak strzelił. Napastnik mistrza Polski zdobył swoją 9. bramkę w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Wespół z Saidem Hamuliciem oraz Davo plasuje się na szczycie klasyfikacji strzelców. Jego rywali do korony króla strzelców nie ma już jednak w lidze, więc Ishak może zwać się samozwańczym liderem.
Ishak zdobył dziś zwycięską bramkę, ale i tak może mieć do siebie trochę pretensji. Szwedzki napastnik miał jeszcze przynajmniej dwie świetne okazje na bramkę, ale ich nie wykorzystał. Podobne odczucia ma pewnie Angelo Henriquez. W przypadku Chilijczyka jego niewykorzystane próby zaważyły na końcowym wyniku. 28-latek dwukrotnie znalazł się w dogodnej sytuacji do strzelenia gola, ale raz przeniósł piłkę nad poprzeczką, a za drugim razem uderzył wprost w Filipa Bednarka.
Lech nie zagrał wybitnego spotkania. Kolejorz nadziewał się na kontry, a gdyby Miedź miała nieco lepiej nastawiony celownik, gospodarze pewnie nie zdobyliby jednak trzech punktów. Legniczanie nie wykorzystali jednak swoich sytuacji i wracają do domu na tarczy. Drużyna Johna van den Broma dzięki dzisiejszemy zwycięstwu awansowała na ligowe podium. Do drugiej Legii Warszawa poznaniacy tracą pięć punktów. Strata do pierwszego Rakowa wynosi 12 „oczek”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.