Ekstraklasowe sobotnie granie zainauguruje starcie we Wrocławiu, w którym Śląsk zmierzy się z Lechią Gdańsk. Na trybunach będzie to mecz przyjaźni, ale na boisku z pewnością możemy spodziewać się walki o każdy centymetr boiska. Zwłaszcza, że obie drużyny bardzo potrzebują kompletu punktów.
Oba zespoły mają za sobą zaskakująco słaby początek sezonu, przez co teraz znajdują się w strefie spadkowej. Śląsk ma na koncie dziewięć punktów zdobyte w ośmiu spotkaniach, ale forma wrocławian w ostatnich dwóch starciach pozostawiała wiele do życzenia.
O ile wysoka porażka sprzed dwóch tygodni na własnym stadionie z Rakowem Częstochowa (1:4) nie jest może aż tak niespodziewana, to zdecydowanie bardziej można być rozczarowanym postawą wrocławian w Mielcu. Podopieczni trenera Ivana Djurdjevicia przegrali ze Stalą 0:2 nie prezentując ze sobą żadnych argumentów, walorów piłkarskich w ofensywie. Dodatkowo defensywa też nie była stabilna, a o kuriozalnym nieporozumieniu pomiędzy Javierem Hyjkiem a bramkarzem Michałem Szromnikiem słyszeli już chyba wszyscy. To ono doprowadziło do jednej z najbardziej zaskakującej bramki samobójczej w naszej lidze od lat.
CO TAM SIĘ STAŁO
Hyjek trafia do własnej siatki… z połowy rywala @FksStalMielec prowadzi już 2-0!
Jeszcze mniej powodów do optymizmu jest z kolei w Gdańsku. Lechia, która jeszcze półtora miesiąca temu grała w europejskich pucharach, dzisiaj zamyka ligową tabelę. Brak argumentów w ofensywie, konflikt na linii Tomasz Kaczmarek – Flavio Paixao, zawirowania ze zmianą właściciela, krytyka działań prezesa zarządu Pawła Żelema i przewodniczącego rady nadzorczej Adama Mandziary, najgorsza defensywa w lidze (15 straconych goli w 7 meczach) oraz zmiana szkoleniowca. Tak wygląda sytuacja w zespole Biało-Zielonych w ostatnich tygodniach, którzy mają zaledwie cztery punkty na swoim koncie i są na ten moment czerwoną latarnią ligi.
Jednakże ostatnie weekendowe starcie z Wartą Poznań (0:0) może dać gdańskim kibicom mały powód do optymizmu. Co prawda mecz stał na bardzo niskim poziomie atrakcyjności, ale mimo wszystko Lechia zanotowała pierwsze ligowe czyste konto w tym sezonie. Nieco lepiej wyglądała też gra ofensywna Lechii niż w poprzednich meczach. Teraz z kolei też więcej czasu na trening niż przed rywalizacją z Wartą miał z zespołem tymczasowy trener Biało-Zielonych – Maciej Kalkowski, który zastąpił na tym stanowisku zwolnionego na początku września Kaczmarka. To mimo wszystko może dać nadzieję fanom Biało-Zielonych na sukces we Wrocławiu.
Ponadto też to będzie ważny mecz dla Paixao. Do niedawna kapitan Lechii ma sporą motywację, aby zagrać dzisiaj dobre zawody. Po pierwsze gra przeciwko swojej byłej drużynie, której lubi strzelać gole w Ekstraklasie (7 goli i 3 asysty w 14 spotkaniach). Po drugie w świetle ostatnich wydarzeń, które nie stawiają Portugalczyka w dobrym świetle, ma on bardzo dobrą okazję, aby udowodnić swoją wartość boiskową i to, że wciąż jest ważną postacią gdańskiego klubu.
Oba zespoły potrzebują kompletu punktów do ligowej tabeli, więc możemy spodziewać się ciekawego starcia, w którym pierwszy gwizdek sędziego nastąpi o godzinie 15:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.