FC Barcelona wygrała w sobotni wieczór z Levante 1:0 (0:0) po golu Cesca Fabregasa w końcówce meczu. Wielkie słowa uznania należą się jednak gościom z Walencji, którzy niemal przez całe spotkanie dzielnie bronili jednego punktu.
Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby w 17.minucie rzut karny wykorzystał David Villa. Hiszpan z wapna uderzył jednak bardzo źle, bramkarz nie miał najmniejszych problemów z odbiciem piłki. Później zespół Vilanowy nie mógł przebić się przez obronę gości aż do 84.minuty.
Już dawno na Camp Nou nie zawitała drużyna, która tak znakomicie przez cały mecz grałaby w defensywie. Levante, nie bójmy się tego powiedzieć, w obronie zagrało fantastycznie. Barcelona miała gigantyczne problemy z rozgrywaniem akcji pod bramką przeciwnika, ze stwarzaniem sobie bramkowych sytuacji. Pod nieobecność Messiego (nie było go nawet na ławce rezerwowych), Barca wygrała u siebie z Levante 1:0 tylko i wyłącznie dlatego, że na niecałe 10.minut przed końcem Fabregas znakomicie opanował piłkę w polu karnym Levante i błyskawicznie oddał celny strzał. Była to w zasadzie druga sytuacja Barcy w drugiej części gry.
Barcelona, jeśli z Levante wygrać by się nie udało, wynikiem zbytnio by się nie przejmowała. Przewaga w tabeli nad drugim Realem jest już bowiem tak wyraźna, że tytuł mistrzowski Blaugrana ma w kieszeni. Teraz przed Barcą najtrudniejsze zadanie w sezonie: we wtorek ekipie Vilanowy przyjdzie się zmierzyć z Bayernem Monachium. Bayernem, który w tym roku wygrał wszystko (poza małą wpadką z Arsenalem), co było do wygrania. We wtorek czeka nas prawdziwy mecz sezonu!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.