Real Madryt pokonał 3:1 Unionistas Salamanka w ramach 1/16 finału Pucharu Króla. Choć podopiecznym Zinedine Zidane’a przyszło mierzyć się z drużyną tułającą się na co dzień na peryferiach hiszpańskiego futbolu, to ich końcowe zwycięstwo rodziło się w bólach.
Gareth Bale wpisał się na listę strzelców po raz pierwszy od października. Walijczyk przełamał się w starciu z trzecioligowcem (fot. Reuters)
Szybko, łatwo i przyjemniej – taki był pierwotny plan drużyny „Królewskich” na mecz z trzecioligowym zespołem. 13-krotni zdobywcy Pucharu Europy najwyraźniej nie potraktowali wyprawy do Salamanki zbyt poważnie, bowiem Unionistas od samego początku grali na pełnych obrotach, podczas gdy „Los Blancos” niespecjalnie chętnie zabierali się do gry. Dość powiedzieć, że w całej pierwszej połowie goście ze stolicy Hiszpanii oddali raptem jeden celny strzał.
Ale za to było to jednocześnie uderzenie, po którym piłka znalazła się między słupkami bramki. W 18. minucie Gareth Bale otrzymał podwójny prezent od defensywy Unionistas. Najpierw Walijczyk przejął futbolówkę w polu karnym po niecelnym wybiciu głową przez jednego z obrońców, a następnie po jego strzale piłka odbiła się od nóg kolejnego defensora, co w dużym stopniu przyczyniło się do zmylenia strzegącego bramki Braisa Pereiro Troncoso.
Mimo objęcia prowadzenia, „Los Blancos” nie kwapili się do podwyższenia rezultatu, długimi fragmentami gry wymieniając między sobą liczne podania, z których finalnie nie wynikało w zasadzie nic w kontekście zagrożenia pod bramką przeciwników. Przeciwników, którzy na tle jednej z najlepszych drużyn świata prezentowali się nadspodziewanie dobrze – grali śmiało i sprawiali wrażenie pozbawionych wszelkich kompleksów.
W 57. minucie, po raptem dwóch minutach od pojawienia się na placu gry, Alvaro Romero popisał się indywidualną akcją, którą zwieńczył, przy akompaniamencie totalnej bierności ze strony defensywy ekipy z Madrytu, precyzyjnym strzałem na bramkę. Skromny stadion atletyczny w Salamance eksplodował wręcz z euforii, lecz radość długo nie trwała.
Zaledwie pięć minut później po dwójkowej akcji Marcelo–Brahim piłka zatrzepotała w siatce za sprawą samobójczego trafienia Juana Gongory. Wraz z wpływem kolejnych minut, grający na wysokiej intensywności piłkarze Unionistas stopniowo tracili siły, a przewaga Realu wprost proporcjonalnie powiększała się. W doliczonym czasie gry Brahim wpisał się na listę strzelców, ustanawiając tym samym końcowy wynik meczu.
Real Madryt awansował do ćwierćfinału Pucharu Króla. Jedynego pucharu, którego „Los Blancos” nie zdobyli jak dotąd pod wodzą Zidane’a. Ostatni raz Real triumfował w tych rozgrywkach sześć lat temu, gdy na ławce trenerskiej zasiadał Carlo Ancelotti.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.