Nie tylko Widzew z ŁKS-em. Zanim odbędą się derby Łodzi, czekają nas dwa mecze na przełamanie. Stal, Śląsk, Korona i Górnik chcą sięgnąć po pierwszy w tym sezonie komplet punktów.
Jan Urban wreszcie będzie miał powody do zadowolenia? (fot. 400mm.pl)
Nietrudno znaleźć wspólny mianownik wśród wymienionych drużyn. Wystarczy szybki rzut oka na tabelę, by przekonać się, że wszystkie z nich zaliczyły falstart, zajmują cztery najniższe miejsca w klasyfikacji i z utęsknieniem wyczekują przełamania.
Najwięcej powodów do zmartwień ma Górnik. Jan Urban i spółka w trzech kolejkach ani razu nie wpisali się na listę strzelców. Ofensywna niemoc w połączeniu z nieszczelną obroną poskutkowała dwiema porażkami i remisem.
Zabrzanie o pierwszego gola i zwycięstwo powalczą z Kielcach. – „Wciąż mówimy o bardzo dobrym zespole i przed nami trudne spotkanie” – przestrzega trener Korony Kamil Kuzera.
W innym pojedynku outsiderów Stal ugości Śląsk. I jedni, i drudzy również mają coś do udowodnienia. Mielczanie wydają się być w optymalnej dyspozycji, brakuje im tylko lepszego wykończenia, zwłaszcza jak w ostatniej kolejce z Puszczą (0:1). Forma podopiecznych Jacka Magiery jest trochę zagadką, biorąc pod uwagę fakt, że przez przełożenie spotkania z Pogonią są bez rytmu meczowego od dwóch tygodni. – „Jest to mały dyskomfort” – przyznaje opiekun wrocławian.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.