Bardzo dobry mecz, którego wisienką na torcie były dwa piękne gole zdobyte przez Radję Nainggolana, oglądali w niedzielny wieczór kibice zgromadzeni na Stadio Giuseppe Meazza. Miejscowy Inter uległ tam Romie (1:3), w barwach której zagrał Wojciech Szczęsny.
Radja Nainggolan zdobył dwa piękne gole
We Włoszech od kilku lat Juventus w zasadzie nie ma konkurencji, ale kiedyś przecież musi nadejść kres hegemonii turyńskiego giganta. Zawodnicy AS Roma liczą, że stanie się tak właśnie w tym sezonie. Dlatego też rzymianie – mimo pokaźnej straty do Starej Damy – nie składają broni w walce o Scudetto.
W niedzielę ich rywalem był spisujący się jeszcze do niedawna poniżej oczekiwań Inter. Teraz zdecydowanie nie jest źle. W tym roku w lidze mediolańczyków pokonał tylko Juventus. Wcześniej natomiast Nerazzurri ulegli Napoli, co miało miejsce… 2 grudnia!
Starcie na Stadio Giuseppe Meazza zapowiadało się więc bardzo interesująco. Kibice Interu zadbali o odpowiednią oprawę spotkania.
Zadaniem piłkarzy była natomiast walka o punkty na całego. Na początku lepiej szło Romie, którą mógł uszczęśliwić po kilku minutach Mohamed Salah. Po jego uderzeniu świetną interwencją popisał się Samir Handanović, zażegnując niebezpieczeństwo, choć – jak się niebawem okazało – na krótko.
W 12. minucie Radja Nainggolan zszedł bowiem z lewej strony boiska do środka, po czym uderzył w kierunku dalszego słupka bramki Interu. Tym razem Handanović nie zdołał sięgnąć piłki i zrobiło się 1:0 dla ASR.
W pierwszej połowie wykazać mógł się nie tylko Słoweniec, ale i strzegący bramki RomyWojciech Szczęsny. Polak interweniował udanie m.in. po strzale Joao Mario. Nie sposób było jednak nie zauważyć, że to przyjezdni mieli więcej z gry.
Po zmianie stron pod bramką Romy znów było gorąco. Idealną wręcz sytuację zmarnował w 50. minucie Ivan Perisić, który uderzył minimalnie nad poprzeczką. Brak skuteczności na Interze zemścił się niewiele później. Rozgrywający świetny mecz Nainggolan popędził z piłką przez kilkadziesiąt metrów i wreszcie postanowił uderzyć z dystansu na bramkę Handanovica. Słoweniec znów nie miał szans na sięgnięcie futbolówki. Inna sprawa, że obrońcy Nerazzurrich zostawili Belgowi zdecydowanie zbyt dużo miejsca.
Minuty mijały, a Inter przegrywał dwiema bramkami. Być może udałoby mu się szybko zmniejszyć stratę, gdyby sędzia w 73. minucie podyktował dla gospodarzy rzut karny za faul Kevina Strootmana na Mauro Icardim.
Mały powód do radości kibice z Lombardii mieli na dziewięć minut przed końcem, gdy Ivan Perisić zagrał wzdłuż bramki, a tam piłkę sięgnął Mauro Icardi. Kapitan Interu wbił futbolówkę do siatki i mediolańscy fani mogli jeszcze mieć nadzieję, że ich drużyna powalczy o remis.
Nadzieje okazały się płonne, ponieważ po drugiej stronie boiska nie najlepiej zachował się Gary Medel, faulując we własnej szesnastce Edina Dżeko. Sędzia bez wahania wskazał na wapno, a wynik na 3:1 dla ASR ustalił Diego Perotti.