Wciąż nie wiadomo czy Maor Melikson pojawi się jeszcze w tym roku na boisku. Lider Wisły Kraków wrócił już co prawda do treningów, jednak wciąż nie jest gotowy do gry. Sam piłkarz nie ukrywa, że bardzo mu brakuje emocji związanych z meczami ligowymi.
– Zacząłem trenować, ale noga cały czas mnie boli. Teraz biegam i pracuję z Danielem, szczególnie nad tym, żeby utrzymać siłę – zdradził reprezentant Izraela. – Pracuję ciężko i naprawdę mam nadzieję, że zagram jeszcze w tym roku, ale nie wiem, czy tak będzie – dodał.
Melikson mimo tego, że wrócił już do treningów, to nadal wiele czasu spędza w gabinetach lekarskich. Jak się okazało, nie wszystko z jego nogą jest jeszcze w porządku. – Lekarz powiedział mi, że nie ma się co dziwić, że nie wszystko jest jeszcze w najlepszym porządku, bo w takim miejscu na stopie odczuwa się ból – wyznał.
O tym, że brak Meliksona jest ogromnym osłabieniem „Białej Gwiazdy” nie trzeba chyba przekonywać. Wisła przegrała trzy ostatnie spotkania, co zakończyło się zwolnieniem trenera Roberta Maaskanta. – Bardzo tęsknię za graniem, szczególnie na naszym stadionie przy Reymonta, dla naszych kibiców – kontynuował Izraelczyk.
– Nikt nie wie, jak ciężko jest, gdy widzisz, że twoi koledzy występują w meczach, a ty nie możesz im pomóc. Kocham grać w piłkę, więc trudno mi tylko oglądać kolejne spotkania z trybun – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.