Dudu Dahan, menedżer Maora Meliksona udzielił Super Expressowi sporego wywiadu, w którym dementuje plotki o groźbach pod adresem wiślaka. – Zapewniam, że nie każdy potępia Meliksona – mówi.
W polskiej prasie pojawiły się informacje, że główną przyczyną odroczenia decyzji w czasie były groźby śmierci pod adresem piłkarza.- Bez przesady, nikt nie chce zabić Meliksona. Nie przenośmy się w krainę absurdu – mówi jednak Dahan.
– Owszem, cała ta sytuacja nie jest przyjemna i ma na niego wpływ. Właśnie dlatego wydaliśmy oświadczenie, że potrzebuje więcej czasu. Chcieliśmy zdjąć z niego presję, która stała się nie do zniesienia. Niech się to wszystko uspokoi, potem wrócimy do tematu – dodaje.
Melikson nie planuje również przeprowadzki z Krakowa z powodu zamieszania z kadrą. – Wisła jest tu niewinna, nie ma z tym nic wspólnego. Maor czuje się świetnie w Krakowie, nikt go stąd nie wygania, a i on nie pakuje walizek – zaznacza menedżer. Możliwe jednak, że Melikson odejdzie z Wisły w zimowym okienku transferowym dzięki swoim znakomitym występom.
Pochodzącego z Izraela piłkarza podczas czwartkowego meczu w Enschede obserwować mieli skauci z całej Europy. Może się jednak okazać, że ich przyjazd do Holandii nie będzie miał sensu. Melikson z powodu kontuzji, której doznał podczas meczu przeciwko Ruchowi, w Enschede może nie zagrać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.