Pod koniec sobotniego spotkania z Lazio obrońcy AC Milan Philippe’owi Mexesowi wyraźnie puściły nerwy. Po meczu Francuz przeprosił za swoje zachowanie.
Mediolańczycy przegrali w stolicy Włoch 3:1, jednak nie wszyscy potrafili przełknąć tę porażkę z godnością. Na sam koniec meczu Mexes starł się ze Stefano Maurim, a potem próbował na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość. Obrońcę musieli uspokajać koledzy z drużyny oraz sędzia, który – nie wahając się – pokazał mu czerwony kartonik.
Gdy emocje opadły, Mexes żałował swego zachowania. – Muszę przeprosić klub, trenera i moją rodzinę – stwierdził. – To była zła reakcja i jest mi przykro, że osłabiłem zespół – dodał 32-latek.
Francuz zdaje sobie sprawę, że to nie jego pierwszy tego rodzaju wybryk. – Niestety popełniłem błąd, w mojej karierze już wcześniej reagowałem podobnie. Takie rzeczy nie powinny się dziać na boisku. Mam dzieci, a to nie był dla nich dobry przykład ze strony ojca – podsumował.
Zawieszenie Mexesa z pewnością nie pomoże drużynie Filippo Inzaghiego. We Włoszech coraz głośniej mówi się o tym, że były napastnik jest na wylocie z ławki trenerskiej AC Milan. Rossoneri w tym sezonie spisują się fatalnie i zajmują dopiero 11. lokatę w Serie A.