– Ciężki mecz, ale najważniejsze są trzy punkty – odetchnął po wygranej Legii z Widzewem czeski napastnik Michal Hutnik.
Właśnie przeciwko łodzianom debiutował w Legii w zimowym sparingu tuż przed rozpoczęciem rundy wiosennej. Przyjechał wtedy do Warszawy w piątek wieczorem, a już następnego dnia został wystawiony w ataku. Strzelił dwa gole, w tym jednego pięknego, czym całkowicie przekonał do siebie trenera Macieja Skorżę. Potem jeszcze trafił w lidze z Cracovią, miał udział w samobójczym trafieniu Macieja Sadloka w derbach z Polonią i uratował Legii remis z Zagłębiem Lubin. Przez wiele tygodni walczył jednak z kontuzjami i nie odzyskał dyspozycji sprzed urazu. Ale w piątek to on ściągnął na siebie kilku rywali, po czym Alejandro Cabrali mógł kopnąć do pustej bramki.
– Graliśmy nerwowo, bo od dawna nie wygraliśmy w lidze. Ja gram sam w ataku i to jest ciężkie zadanie. Przydałby się partner z przodu. Wygraliśmy jednak i to jest najważniejsze. We wtorek mamy Puchar Polski i to nasz najważniejszy mecz w sezonie – powiedział czeski napastnik Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.