– Dla chłopaka urodzonego w Warszawie gra w Legii to spełnienie marzeń. W wyniku splotu różnych zdarzeń najpierw grałem w Polonii, a później wyjechałem za granicę. Teraz wieńczę karierę – oświadczył 102-krotny reprezentant kraju.
Bracia Michał i Marcin Żewłakow rozpoczynali grę w piłkę w Drukarzu, z którego trafili do Polonii Warszawa. Stamtąd wyruszyli w świat. Najpierw do Belgii, do Excelsioru Mouscron. Potem ich drogi się rozeszły. Michał grał w Anderlechcie Bruksela, potem w greckim Olympiakosie Pireus, występował też w Turcji. O jego przyjściu do Legii mówiło się już przed rokiem. Przed zakończeniem poprzedniego sezonu, kiedy rozwiązał kontrakt w Turcji jego przyjście zdawało się bardzo bliskie. Potem Legia chciała zmienić trenera, a Słowak Vladimir Weiss nie chciał 35-letniego piłkarza. Kiedy okazało się, że zostaje Maciej Skorża wrócono do rozmów.
– Bardzo się cieszę, że będę mógł zobaczyć jak bardzo zmienił się poziom ekstraklasy od czasów, gdy w niej grałem, a było to bardzo dawno temu. Byłem już zmęczony grą na zachodzie. Transfer do Legii wydawał się najrozsądniejszym pociągnięciem. Wierzę, że mój transfer zostanie oceniony pozytywnie, a moje doświadczenie przyda się w europejskich pucharach. I nikt nie będzie mi wypominał, że zawyżam średnią wieku – powiedział były kapitan reprezentacji. – Negocjacje z Legią trochę potrwały, ale wypracowaliśmy kompromis. Cieszę się, że tu jestem. Podoba mi się stadion, nie różniący się od efektownych obiektów w Europie. Zdaję sobie sprawę, że ostatnio moja reputacja została nieco nadszarpnięta i będzie na mnie ciążyć presja. Postaram się tę reputację odbudować – oznajmił Żewłakow.
Kilka lat temu była już podobna sytuacja w Legii, gdy klub negocjował z innym bardzo doświadczonym graczem kadry, też jej kapitanem Jackiem Bąkiem. Wtedy wszystko wydawało się dopięte, ale porozumienie ostatecznie nie zostało zawarte. Teraz się udało. Na środku obrony Żewłakow spotka ostrą konkurencję w postaciach Inakiego Astiza i Dicksona Choto. W Legii pamiętają jednak, że zwłaszcza ten drugi jest często kontuzjowany.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.