Mimo, że od głośnej „afery samolotowej” minęło już wiele miesięcy, to echa tamtego wydarzenia nadal wracają do nas jak bumerang. Tym razem głos w sprawie zabrał jeden z głównych bohaterów całego zajścia, Michał Żewłakow.
Były kapitan reprezentacji Polski gościł niedawno w programie Kuby Wojewódzkiego i właśnie tam zdradził kulisy całej afery. – Nagle przyszedł selekcjoner i zaczął na nas krzyczeć, że wszyscy są niezadowoleni z powodu naszego zachowania. Że jakąś wiochę robimy – wyznał Żewłakow.
– Odpowiedziałem mu, że jedyną osobą, której coś się nie podoba, jest on sam. Dodałem też, że może nas wypier…, jeśli chce… Nie spodziewałem się tylko, że nastąpi to tak szybko, bo już po dwóch dniach przeczytałem w gazecie, że faktycznie nas wypier… – dodał obrońca warszawskiej Legii.
Od momentu tego incydentu Żewłakow i Boruc nie otrzymali kolejnych powołań. Pierwszy zakończył przygodę z kadrą, natomiast drugi otrzymał jasny sygnał od selekcjonera, że za jego kadencji w drużynie narodowej już nie zagra.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.